Stałeś
w kwadracie dla rezerwowych i wpatrywałeś się w boisko oczekując
ostatniej piłki. Twoja dyspozycja nie była zadowalająca. Nie
mogłeś się na niczym skupić, nic dziwnego, że Sreczko cię
zmienił. Ale jak miałeś trzymać pełną koncentrację? Jutro
miałeś jechać z Karolem do Warszawy, by spotkać się z panią
psycholog. Wierzysz, że pewnie jest dobrym lekarzem, ale nie
potrzebujesz tego. Wiesz co widziałeś. A może potrzebujesz? Jak
teraz tak się przyglądasz temu z drugiej strony to nie radzisz
sobie zbyt dobrze, bardzo się starasz, ale kiepsko ci wychodzi. A po
ostatnich wydarzeniach już całkowicie chyba straciłeś nad tym
kontrole. Tylko co ta pani ci powie? Pewnie nic sensownego, uda że
cię rozumie albo wyśle do psychiatry. Ale nikt nie może cię
zrozumieć i tego co masz w głowie. Tego, że codziennie siedząc w
domu cholemie tęsknisz, tego że gdy przypadkiem ktoś powie jakieś
słowo, ono kojarzy ci się z nią. Nikt nie wie co się z tobą
dzieje każdego 1 kwietnia….
-
Wronka chodź! - słyszysz obok siebie głos Wojtka, który popycha
cię w kierunku reszty. Widząc wynik na tablicy podbiegasz do
chłopaków i razem z nimi się cieszysz z wygranego meczu. Siadacie
wszyscy na waszej połowie boiska, wymieniając się uwagami po
meczu. Wojciech się nagle podrywa z miejsca i kieruje w stronę
trybun. Trochę od niechcenia przejeżdżasz wzrokiem po ludziach
którzy siedząc jeszcze na krzesełkach zbierają się do domu lub
idą po autografy. Wstajesz powoli z parkietu by udać się w ich
stronę. Kłos robi to samo, tylko w trzy razy szybszy tempie.
Śmiejesz się pod nosem, że zanim ty dojdziesz do jednego sektora
on rozda autografy w następnych czterech. Zawsze biega po tej hali,
chcąc każdemu się podpisać. Czasami cię to męczy, ale z drugiej
strony cieszysz się, że choć w tak nie wielki sposób możesz
uszczęśliwić ludzi. Chociaż już unikasz rozmowy z nimi. Kiedyś
lubiłeś rozmawiać z kibicami i żartować z nimi. Ale to było
kiedyś… Teraz już się tak często nie uśmiechasz. Zmierzasz
powolnym krokiem w stronę sektora naprzeciwko. I zamierasz w połowie
drogi. Widzisz Laurę. Znowu cały świat się zatrzymuje a twoje
serce przyśpiesza, chcesz jak najszybciej do niej podbiec i poczuć
się jak wtedy w Łuczniczce. Jednak nadal stoisz i patrzysz jak
uśmiecha się w stronę koleżanki. Nagle pochodzi do niej chłopak,
ten sam który był z nią w sklepie. Podchodzi i tak po prostu ją
całuję, a ona to odwzajemnia! Macha mu na pożegnanie, a on
wychodzi z hali. Dlaczego twoja Laura całuje jakiegoś faceta. I to
po raz kolejny. Poczułeś nagle jak cały świat wokół ciebie
wiruję, a wszyscy ludzie się rozmywają. W głowie zrodził się
wielki szum. Co tu się dzieję, Laura nie żyje mówi że cie nie, a
teraz to. Natychmiast się odwróciłeś i udałeś do szatni.
Chciałeś stąd wyjść i zniknąć. Wszystko byle nie czuć tego
bólu, który rozrywał ci serce.
***
Siedziałaś
na niebieskim krzesełku w hali Energia i przyglądałaś się
bełchatowskim zawodnikom, którzy skaczą w kółeczku i cieszą się
z wygranej. Uśmiechnęłaś się do siebie na ten widok. Patrzyłaś
z uwagą na niego, wydawało ci się, że w tamtym momencie był
szczęśliwy. Przez głowę przemknął ci obrazek z tamtego roku,
bardzo podobny do tego. Pamiętasz jak broniłaś się przed wyjazdem
do Łodzi na mistrzostwa, zrobiłaś to tylko dla Mileny, która
stwierdziła że głupio mieszkać tak blisko i nie pojechać na
takie wydarzenie. Pamiętasz jak wtedy przyglądałaś się z uwagą
polskim siatkarzom, widziałaś jak wielką pasją dla nich jest
sport. Wtedy chyba go widziałaś pierwszy raz. Już teraz wiesz,
dlaczego masz wrażenie, że gdzieś go widziałaś.
-
Kochanie ja będę się zbierał. Muszę lecieć do pracy. -
usłyszałaś ciepły głos swojego chłopaka, który objął cię
delikatnie ramieniem.
-
Ale my zostajemy i czekamy na Wojtka. - zaśmiała się szatynka i
puściła ci oczko. Doskonale wiedziałaś o co jej chodzi. Przez
cały mecz co chwilę posyłała ci spojrzenie i cwaniacki uśmiech.
-
No dobra. To do zobaczenia. - pocałował cię na pożegnanie i udał
się w stronę wyjścia. Musisz przyznać, że był naprawdę
cudownym chłopakiem, na którym zawsze mogłaś polegać i który
zawsze starał się ciebie zrozumieć, mimo że kiepsko mu to
wychodziło. Mimo to zależało ci na nim i zawsze sądziłaś, że
jesteście bardzo zgodną parą.
-
Widziałaś! Twój Romeo tam jest. - stwierdziła twoja przyjaciółką
wskazując na siatkarza z numerem 8 na koszulce.
-
Przestań to nie jest mój Romeo. - przewróciłaś oczami. Chociaż
dziwi cię to, że tak często o nim myślisz.
-
Ja tam swoje wiem. Chodź na dół, bo Wojciech miał do nas podejść.
- powiedziała z szerokim uśmiechem schodząc po schodkach.
Zatrzymałaś ją na moment i przyjeżdżałaś się jej uważnie.
-
Mileno Krystyno Nowicka, czy ten osobnik przypadkiem ci się bardzo
nie podoba? - spytałaś podejrzliwie, na co ona się trochę
speszyła.
-
Zamknij się! Wiesz, ze nie znoszę mojego drugiego imienia! A Wojtek
jest po prostu sympatyczny. Dał nam bilety więc wypada podziękować
i pogratulować wygranej, prawda? - uśmiechnęła się nikle
opierając się o barierkę i wypatrując siatkarza.
-
Oczywiście… - skwitowałaś dołączając do niej. Po chwili
zobaczyłaś roześmianą twarz przyjmującego Skry.
-
Cieszę się, że jesteście. - uśmiechnął się w waszym kierunku.
Nie słuchałaś jednak dalszej części wypowiedzi chłopaka.
Obserwowałaś jego kolegę, który schodził z boiska ze spuszczoną
głową, nie zważając na otaczający go świat. Znowu poczułaś
ten smutek, który ci towarzyszył we wtorek. On po raz kolejny tak
na ciebie działał. Zastanawiałaś się czemu nie jest szczęśliwy.
-
Cześć, Karol. To ty jesteś tą dziewczyną, która zawróciła w
głowie naszemu Wojtusiowi? - usłyszałaś czyjś wesoły głosy i
natychmiast odwróciłaś się w stronę przyjaciółki i jej
towarzyszy. Twoim oczom ukazał się wysoki blondyn, który się
szeroko uśmiechał do przyjaciela.
-
Kłos! Nie rób mi wstydu. - oburzył się Włodarczyk.
-
Myślę, że to działa w dwie strony. -stwierdziłaś zerkając na
Milenę. Nie ukrywasz, że bawiło cię to jak jej twarz nabierała
szkarłatnego koloru. Musisz przyznać, że przy żadnym facecie się
tak nie zachowywała, co nadal cię zdumiewało. Przyniosłaś wzrok
na blondyna który nagle ucichł i patrzył na ciebie jakby właśnie
zobaczył ducha.
-
Karol? Co ci jest? - zdziwił się brunet, natomiast jego przyjaciel
zacisnął dłonie w pięści i nadal patrzył na ciebie. Czułaś
się trochę nieswojo i zaczynałaś się go powoli bać. Nie miałaś
pojęcia o co mu chodzi, jednak jego zachowanie stawało się co raz
bardziej przerażające.
-
Nic. - wysyczał w kierunku Włodarczyka. - Gdzie jest Andrzej? -
słysząc imię chłopaka, ogarnęło cię jakieś dziwne uczucie.
Twoje serce zabiło szybciej, nie miałaś pojęcia co się z tobą
dzieje. Jeszcze do tego ten dziwny wyraz twarzy Karola.
-
Poszedł chyba do szatni. - wzruszył ramionami, za to Kłos odwrócił
się i natychmiast udał się w kierunku drzwi wyjściowych. Wojtek
natomiast stał ze śmiesznie zmarszczonymi brwiami i patrzył na
ciebie nad czymś się zastanawiając.
-
Będziemy się powoli zbierać. - zaczęła twoja przyjaciółka
niepewnie. Włodarczyk spojrzał na nią zdezorientowany.
-
Już? - zdziwił się.
-
Tak, nie chcemy przeszkadzać, zwłaszcza, że twój kolega chyba nas
nie polubił. - zerknęła na ciebie, a ty tylko stałaś i patrzyłaś
na Włodarczyka, który nadal nad czymś uparcie myślał.
-
Przepraszam za niego, on musi tak jakby rozwiązać parę problemów,
dlatego się tak dziwnie zachowuję. A właśnie Zuza, bo Mila
wspominała, że nie pochodzisz z Bełchatowa. To skąd? Jeśli mogę
wiedzieć oczywiście. - posłał ci uśmiech i oparł się o
barierkę.
-
Z Bydgoszczy. Przyprowadziłam się tu jakiś czas temu do mieszkania
babci. - na te słowa mina przyjmującego diametralnie się zmieniła.
Widziałaś, że coś go dręczy i szczerze mówiąc nie miałaś
pojęcia co tu się dzieje.
-
Bydgoszcz to piękne miasto. Andrzej grał tam kiedyś w klubie. - I
znowu Andrzej, i znowu to dziwne uczucie, które nie daje ci spokoju.
Sama nie wiesz co z tym masz zrobić. Musisz jednak przyznać, że
dzisiejszy mecz Skry to będzie z pewnością niezapomniane wyjście.
***
Siedziałeś
sam w szatni, chowając twarz w dłoniach i liczyć po rak setny do
10 by się uspokoić, to nic nie dawało. Miałeś przed oczami cały
czas widok Laury jak caluje tamtego mężczyznę. Nie miałeś już
siły po raz kolejny się z tym mierzyć. Chciałeś ją mieć przy
sobie teraz i tu. Stop. Chyba wariujesz Andrzeju. To nie była Laura.
Twoja Laura już nie żyje. Tylko kim ona jest i dlaczego pojawiła
się twoim życiu i to akurat w rocznicę śmierci twojej dziewczyny?
To wszystko było zbyt dziwne. Nagle usłyszałeś jak drzwi od
szatni się otwierają i ktoś do niej wchodzi. Nie podniosłeś
nawet głowy, w dalszym ciągu siedziałeś w tej samej pozycji i nie
interesowałeś się otaczającym cię światem. Poczułeś jak ktoś
siada obok ciebie i dotyka twojego ramienia.
-
Chyba zwariowałem. - usłyszałeś obok siebie. Zaśmiałeś się na
te słowa i spojrzałeś na przyjaciela jednak po chwili znowu
spochmurniałeś.
-
Widziałeś ją? - spytałeś, a Karol skinął głową.
-
Tak. I nie wiem co o tym myśleć. Skoro ja też ją widziałem to
musi być prawdziwa. Jeśli nie chcesz to nie pojedziemy jutro do
Warszawy. - stwierdził, a ty odetchnąłeś. Nie chciałeś się
tłumaczyć przed obcą kobietą ze swojego rozpadającego się
życia.
-
Dzięki, że tyle dla mnie robisz. - stwierdziłeś, a Kłos się
tylko zaśmiał.
-
Nie uważasz, że twoje wyznanie jest urocze? - przytaknąłeś mu ze
śmiechem. - Kim ona jest?
-
Nie wiem. Nie zna mnie. Ale sam przyznaj, że jest jak ona. -
westchnąłeś. Nawet byś chciał by to była Laura. Chciałbyś
znowu chodzić z nią na długie spacery trzymając ją za rękę,
oglądać zachody słońca, które od zawsze ci się podobały. I być
znowu szczęśliwym.
-
Jesteście! - usłyszałeś głośne powitanie przyjmującego, który
dosłownie wbiegł do szatni. Zlustrował ją dokładnie wzrokiem i
podszedł do twojej torby szukając w niej czegoś. Co cię
zadziwiło,patrzyłeś z niepokojem na jego poczynania. Nagle
wyciągnął z niej twój portfel, co jeszcze bardziej cię
zaskoczyło.
-
Wojtek… Było powiedzieć, że potrzebujesz kasy. - mówisz, ale on
nie zaważa na twoje słowa. Otwiera jedną z przegródek i wyciąga
z niej prostokątne małe zdjęcie. Wiedziałeś dokładnie co to za
zdjęcie. To zdjęcie twojej największej miłości.
-
O kurwa!- wydobywa się z jego ust gdy patrzy na fotografie. - Jak
mogłem wcześniej nie skojarzyć. Laura wygląda jak Zuza. A
wiedziałem, że mi kogoś przypomina... - mówił zdumiony patrząc
na zdjęcie brunetki.. westchnąłeś cicho. I co z tego że jest do
niej podobna ? Jak nie wiesz kim jest.
-
Zuza? Czyli to nie Laura.- Twoja cała nadzieją podupadła. Ale nie
masz pojęcia dlaczego się łudziłeś i co się z tobą stało. Cóż
przynajmniej wiesz jak ma na imię.
-
Andrzej… Ona pochodzi z Bydgoszczy. Pytałem. - słysząc słowa
Wojtka twój świat po raz kolejny przestał mieć jakikolwiek sens.
Wszystko zaczęło po raz kolejny wirować, a ty nie miałeś
co ze sobą zrobić. Jak to możliwe, że dziewczyna która wygląda
jak twoja ukochana, pochodzi z tego samego miasta. Nie masz pojęcia
co o tym myśleć. I nie wiesz co się z tobą dzieje. Masz już tego
dość. Wstałeś z ławki i wziąłeś swoje rzeczy. Zabrałeś
Wojtkowi zdjęcie i bez słowa wyszedłeś z szatni zostawiając
swoich przyjaciół w osłupieniu. Miałeś już tego dość. I
chciałeś być znowu w domu i pogrążyć się w swojej samotności.
Przystanąłeś na moment patrząc na fotografie ślicznej
uśmiechniętej brunetki.
-
Nie masz pojęcia jak mi ciebie brakuje. Pomóż mi to jakoś
rozwiązać. - powiedziałeś cicho i schowałeś zdjęcia do
portfela udając się w stronę wyjścia z hali.
________
Cześć! Za nami kolejny rozdział. Robię chyba wszystko by się nie uczyć. :P
Już niedługo i będę mogła w spokoju nadrobić komentowanie u was. Tylko kilka dni i skończy się ten mój studencki horror. :P Mam nadzieję, że mi wybaczycie moją ciszę u was na blogach. :)
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. Kamila tylko nie Zbyszek :P
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. Kamila tylko nie Zbyszek :P
Jejku po raz kolejny chce mi się płakać :(
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twojego bloga i to w połowie właśnie za klimat
Czekam niecierpliwie na kolejny
Weny ;*
Czyżby to jakaś zaginiona siostra bliźniaczka? Czy może to Laura, ale po jakiejś amnezji? Może to nie ona zginęła? Coraz bardziej to intryguje :)
OdpowiedzUsuńNa całe szczęście się chociaż wyjaśniło, że Wronka nie oszalał i rzeczywiście istnieje identyczna dziewczyna, jak Laura. Ale jeśli Wrona znowu się zakocha, tylko przez to, że Zuza wygląda jak jego pierwsza miłość, to raczej to też nie będzie dla niego dobre....
OdpowiedzUsuńObyś jak najszybciej skończyła studencki horror i przeszła na zasłużone wakacje!
Buziaki
xoxo
Baardzzo intrygujace opowiadanie!!! Pisz szybko kolejny rozdzial, bo nie moge sie doczekac nowego!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńMam kilka hipotez:
OdpowiedzUsuń1. Zuza to siostra bliźniaczka Laury, ale jeśli by tak było to wiedziała by coś o Andrzeju
2. Zuza to Laura. I Laura może wcale nie zginęła tylko straciła pamięć i w nowym otoczeniu nadali jej nową tożsamość. I to mi się wydaje najbardziej logiczne ;)
Pozdrawiam i pisz szybciutko oraz weny życzę ;*
ooooo mamo *.* ten blog jest taki cudowny, że chyba się w nim zakocham <3 jest taki tajemniczy i intrygujący *.* aaaawwww :D kocham... Zazdroszczę talentu, ja chyba nigdy nie nauczę się tak dobrze pisać :D
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
Zbyszek patrzy, Zbyszek czuwa. #okozbigniewa
OdpowiedzUsuńCóż.. no kocham Cię i nienawidzę jednocześnie. Za co kocham? Kurde już Ty doskonale wiesz za co. Za to jak piszesz, za to, ze piszesz tak wspaniale. A za co nienawidzę? Kurde. Za to, ze oni tak cierpią. Ale w tym tkwi chyba urok Twoich opowiadań. W tym cierpieniu. Czytam sobie i marzę by było lepiej i gdy pojawia się nadzieja Ty tak bezczelnie ją zabierasz. A potem znów ją dajesz. Kurde Karol najwyraźniej zrezygnuje z psychologa dla Andrzeja. Ale kurde, wyobraziłam sobie minę Karola. I chciałam płakać i się śmiać. Ale Andrzej.. czemu on zawsze cierpi? Ty to robisz specjalnie. Może Zuza okaże się jego światłem w tunelu? Albo kurde dołem w tym ciemnym tunelu. Nikt nie wie co Ty wykombinujesz. Ale ja na pewno chcę to przeczytać. Także no.
Są z tego samego miasta, wyglądają identycznie. Przypadek? Nie sondze!
Czekam na kolejny i błagam, niech jakaś odrobinka radości się pojawi. Chociaż w sumie.. Wojtkowi się nawet układa. Zawsze lepsze to niż nic. Ciekawa jestem kiedy Andrzej tak faktycznie pogada z Zuzą. Tak po prostu.
Studencki horror przetrwasz dzięki mojej motywacji. Nikt nie zmotywuje Cię tak jak ja! Pozdrawiam :*
Ktoś wyżej stwierdził, że może Laura jednak żyje i straciła pamięć a teraz "funkcjonuje" jako Zuza, teoria ciekawa ale przecież Wrona trzymał ją martwą w ramionach...Już bardziej prawdopodobna wydaje się być teoria z zaginioną siostrą bliźniaczką ale kto Cie tam wie. Nieładnie tak ludziom w głowach mieszać oj nieładnie :)
OdpowiedzUsuń