Informacja !

Jeśli nie możecie otworzyć zakładek z boku, bo zbyt szybko się otwierają i znikają, wystarczy nacisnąć: ctr- Zakładki powinny się wysuwać z lewej strony :)
Niestety blog jest uzależniony od przybliżenia w przeglądarce, dlatego mogą wystąpić problemy. :(

środa, 19 sierpnia 2015

Samotność Dziewiąta

Siedziałeś  i wpatrywałeś się w ciemny pomnik. Białe róże poruszały się delikatnie we flakonie, a znicz płonął migocząc w czerwonym szkle. Spędziłeś już tutaj 5 godzin nie wiedząc nawet co masz powiedzieć, nie odezwałeś się do Laury, oprócz krótkiego cześć. A przecież miałeś jej po opowiadać o tym co się dzieje się w twoim życiu. Tylko nie wiedziałeś od czego zacząć. Przez ostatnia lata strasznie dużo myślałeś o śmierci, chciałeś umrzeć. Chciałeś być przy niej i znowu ją tulić do siebie. Jednak wiedziałeś, że gdybyś odszedł inni też by cierpieli. Dlatego tkwiłeś tutaj szukając jakiegokolwiek ukojenia swojego bólu, znajdowałeś je w siatkówce, treningach. To śmieszne, ale masz wrażanie, że po śmierci Laury twoja kariera się rozwinęła. Ostatni rok w Bydgoszczy sprawił, że dostałeś się do reprezentacji, później Skra, Mistrzostwo Świata, wiedziałeś doskonale, że w tych wszystkich sukcesach to ona ci pomaga i wszystko co osiągnąłeś jest również jej zasługą. Tęsknisz za nią i bardzo ci brakuje momentów w których chodzicie  po bydgoskim parku trzymając się za ręce i rozmawiacie o tym co działo się w waszym życiu.  Laura była naprawdę wspaniałą osobą, zawsze marzyła o tym by być weterynarzem i pomagać biednym zwierzętom. Obiecałeś jej, że gdy już wybudujecie wspólny dom z ogrodem, kupisz jej takiego psa jakiego sobie wymarzy. Zastanawiasz się dlaczego tak się stało, dlaczego gdy udało ci się  w końcu pokochać z wzajemnością. ta osoba została ci odebrana. Nie miałeś pojęcia, najgorsze są wieczory gdy wracasz z treningu do pustego mieszkania i nigdzie nie słychać jej głośnego śmiechu.  Lubisz wspominać wspólne chwile i wasze szczęście, oraz miłość, lecz zawsze po wspomnieniach następuje świadomość, że tak już nie będzie  i że ona wcale nie wpadnie w pośpiechu do twojego mieszkania i już cię  nie  przytuli.  Wiesz doskonale, że taka miłość jak wasza zdarza się raz i wierzyłeś w to od kiedy spotkałeś brunetkę. Nadal ją kochasz i jest w twoim sercu, tylko, że coś zaczyna się zmieniać. Sam tego nie rozumiesz. Pogodziłeś się ze swoją samotnością  uważałeś, że musisz teraz przez te kilkadziesiąt lat się pomęczyć bez niej,  by potem móc cieszyć się wiecznością przy boku ukochanej kobiety. Teraz pojawiła się Zuzanna z która lubisz spędzać czas, która wydobywa z ciebie resztki radości jakie gdzieś głęboko w tobie jeszcze pozostały. Wczorajszy wieczór z nią odciągnął twoje myśli od smutnych tematów i cieszyłeś się z obecności brunetki. Przejechałeś wzrokiem po złotych literach. 
- Wybacz mi kochanie. - powiedziałeś cicho - Miałem przyjechać  wczoraj, tylko sama widzisz co się dzieję. Nie potrafiłem jej tam zostawić. Nie wiem czy robię dobrze.  Widziałam ją kilka razy, ale czuję, że jest wyjątkowa. Nie wiem dlaczego tak się zachowuję. Gdy jest blisko czuję się inaczej, mój smutek się zmniejsza, ale uczucia do ciebie nie znikają. Tylko, że gdy znowu zostaje sam wydaje mi się,  że cię zdradzam. Nie chce żebyś myślała, że ciebie nie kocham. Kocham i zawsze tak będzie, ale polubiłem też Zuzkę. Choć ona nigdy nie będzie tobą. - schowałeś twarz w dłonie i zacząłeś płakać. Pojedyncze łzy spływały po twojej twarzy. Nie wiedziałeś co masz ze sobą zrobić. Byłeś bezradny wobec swoich uczuć, spojrzałeś na kwiaty które zaczęły się bardziej poruszać, a ciepły wiatr otulał twoją twarz, osuszając przy okazji łzy. Uśmiechnął się i skierowałeś wzrok na zdjęcie Laury. 
- Nawet nie wiesz jak się ciesze, że zawsze przy mnie jesteś. Uważasz, że mam się nie martwić? Może powinienem  częściej rozmawiać z Zuzą. Wtedy gdy omal nie wpadła pod samochód, naprawdę się przeraziłem. Przeraziłem się, że może odejść w taki sam sposób jak ty. To dziwne, wcale jej wtedy nie znałem. Przynajmniej jej  udało mi się pomóc. - westchnąłeś, nagle poczułeś jak ktoś dotyka twoje ramienia. Podskoczyłeś przestraszony na drewnianej ławce, znajdującej się na przeciwko grobu twojej ukochanej. 
- Spokojnie to tylko ja. -usłyszałeś cichy głos Karola, który usiadł obok ciebie i zmierzył wzrokiem pomnik. Spędziliście w tym miejscu sporo czasu, zawsze wychodził z tobą na cmentarz  i siedzieliście tu razem godzinami. 
- Skąd wiedziałeś? - spytałeś, a Kłos spojrzał na ciebie jak na idiotę - No tak ty zawsze wiesz. Długo tu jesteś? 
- Słyszałem twoje słowa. Po śmierci Laury starałem się robić wszystko byś był znowu dawnym Andrzejem z uśmiechem na twarzy, byś wyszedł z tej pieprzonej depresji. Widziałem, że robisz postępy. Czasami przyjeżdżałem do Bydgoszczy jeszcze jak miałeś trening. - spojrzałeś na niego zdziwiony nie miałeś o tym pojęcia, w końcu Karol znał cały twój grafik treningów. - Bardzo się o ciebie bałem. Przychodziłem tutaj do Laury, siadałem na tej ławce i prosiłem ją by jakoś ci pomogła, bo nie wiem co jeszcze mam zrobić. Nic nie pomagało. 
- Karol... - przerwałeś mu wzruszony. Może to wydać się dziwne, ale naprawdę cię tym wzruszył, wiedziałeś że się martwi, ale nie wiedziałeś, że aż tak. Nie wiedziałeś, że rozmawiał z Laurą. 
- Daj mi dokończyć.  Przeniosłeś się do Bełchatowa, może nie było idealnie, ale lepiej. Jednak gdy Zuza się pojawiła, to zaczęło znowu wracać, zaczęła ci przypominać Laurę ty znowu byłeś taki zamyślony. Bardzo się bałem, że po raz kolejny popadniesz w ten dołek co wtedy, że teraz już ci nie pomogę, że zrobisz coś głupiego. Ale widziałem na treningu jak z nią rozmawiasz, jak momentami na twoją twarz wkrada się uśmiech, co prawda tylko na chwilę. To już nie jest ten uśmiech do kibiców czy do kamer, to jest ten prawdziwy. Taki jaki był przy niej... - patrzyłeś jak wryty w swojego przyjaciela i mocno go przytuliłeś. Tak może i wyglądacie z boku jak para gejów, ale nie obchodziło cię to. Karol był twoim najlepszym przyjacielem, bratem, kimś kto zawsze trwał przy tobie niezależnie od tego co się działo. 
- Gdyby nie ty, nie wiem czy bym przeżył ostatnie 3 lata... - powiedziałeś szczerze. Kłos się tylko zaśmiał. 
- I widzisz mała z kim ty mnie tu zostawiłaś samego?  Powiedziałem parę słów prawdy to będzie się teraz wzruszał. Nie martw się jakoś przypilnuje tego twojego Andrzejka, żeby tu nie robił głupot. - szturchnąłeś go w ramie oburzony. 
- Jestem po prostu romantykiem. To mało spotykane w dzisiejszych czasach. - powiedziałeś strzelając przysłowiowego focha, co jeszcze bardziej rozbawiło twojego przyjaciela. 
- Naprawdę Lauro, nie mam pojęcia jak ty z nim wytrzymałaś tyle czasu. Ba! Jak ja z nim wytrzymałem 10 lat. Lepiej się zastanów, czy w tej wieczności nadal go chcesz mieć przy sobie. Potrafi się tylko obrażać. - odpowiedział mrużąc oczy. W tamtym momencie czułeś jakby ona wcale nie odeszła, jakby siedziała tam obok ciebie i Karola i razem z wami śmiała się się z waszych głupich żartów. Czułeś jej obecność, choć nie mogłeś jej objąć ramieniem, czy choćby dotknąć jej policzka, wiedziałeś, że jest razem z wami i kręci z politowaniem głową, jak zawsze miała to w zwyczaju.  Ona wam towarzyszy, bo tak naprawdę jej miłość nigdy cię nie opuściła. Miłość jest wieczna. 




***



Nad Bełchatowem zapadał wieczór, słońce powoli chowało się za budynkami by ustąpić miejsca nocy i wrócić tu za kilkanaście godzin. Wyszłaś z mieszkania przyjaciółki wkładając ręce do kieszeni kurtki. Musisz przyznać, że ona i Włodarczyk, który  również się znajdował w mieszkaniu szatynki, naprawdę do siebie pasują, zwłaszcza gdy się z ciebie nabijają. Zdziwiło cię tylko zachowanie Wojtka, gdy spytałaś co słychać u Andrzeja. Odniosłaś wrażenie, że żałował tego, że powiedział ci że Andrzej pojechał do Bydgoszczy. Nie miałaś pojęcia co mogła znaczyć zmartwiona mina Włodiego. Czasami wydaje ci się, że  on jak i Andrzej coś przed tobą ukrywają. Postanowiłaś jednak nie zwracać na to uwagi i ruszyłaś pewnie w stronę swojego mieszkania, gdy twój telefon się rozdzwonił. Spojrzałaś na wyświetlacz i zobaczyłaś imię swojego chłopaka.  Wasze kontakty się oziębiły, co prawda przepraszał, ale nie miało to dla ciebie znaczenia. Byłaś nadal na niego zła. Niechętnie przeciągnęłaś zieloną strzałkę. 
- Cześć kochanie. Co tam słychać? - spytał wesoło, a ty tylko przewróciłaś oczami. Zawsze udawał, że nic się nie stało. 
- Po co dzwonisz? - zapytałaś przechodząc od razu do sprawy. Nauczyłaś się też, że Jakub nigdy nie dzwonił tylko po to by usłyszeć twój głos, ale miał w tym większy cel. 
- Chciałem ci przypomnieć o imieninach babci w niedzielę. Bardzo chciała bym pojawił się tam z tobą. Wiesz, że traktuje cię jak wnuczkę. - tak to prawda, babcia Kuby  była jedną z najcudowniejszych osób jakie znasz. Zawsze cię wspierała i z tobą rozmawiała o twoich marzeniach i pasjach. Zastępowała ci twoją babcie, która została w Bydgoszczy.  
- Dobrze, przyjdę. Napisz mi o której mam być. A teraz będę kończyć. Na razie. - rozłączyłaś się, nie dając dojść do głosu swojemu chłopakowi. Nie chciałaś iść z nim na żadne spotkania rodzinne, ale wiedziałaś, ze pani Leokadii byłoby bardzo przykro. W dodatku jej choroba, sprawiała, że nie miałaś siły odmawiać. Pokręciłaś tylko głową i ponownie ruszyłaś w stronę mieszkania. Nagle spostrzegłaś, że tuż obok ciebie na chodniku zatrzymuje się czarne Audi z przyciemnionymi szybami. Po twoim ciele przeszły dreszcze, zastanawiałaś się czy przypadkiem nie uciekać.  Jednak gdy szyba się odsunęła zaśmiałaś się z własnej głupoty. 
- Może panią podwieźć? - usłyszałaś znajomy głos i spojrzałaś na siatkarza który opierał rękę na kierownicy. 
- Wiesz jak mnie przestraszyłeś?!  - powiedziałaś siadając po drugiej stronie. 
- Myślałaś, że ktoś chce cię porwać? - stwierdził ze śmiechem,  ty jednak milczałaś. Andrzej skierował na ciebie wzrok - Ty naprawdę tak myślałaś. Wiesz... Nie myliłaś się. 
- Jak to? - spojrzałaś na niego zaskoczona, on natomiast odpalił ponownie silnik samochodu i ruszył nim przed siebie.
- Ja cie porywam. - powiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Jednak ty nic z tego nie rozumiałaś. Postanowiłaś zaczekać na rozwój sytuacji. - Wychodzimy. - odpowiedział siatkarz parkując i wziął z bagażnika   kocyk. 
- Andrzeju,  po co ci kocyk? - spytałaś podejrzliwie, Wrona tylko pokręcił głową.
- Jesteś bardziej podejrzliwa od Włodiego. Pokaże ci  widok jaki najbardziej lubię, mam też coś ciepłego do picia, jakby było ci chłodno,  w końcu mamy jeszcze kwiecień.   Chodź. - wiedziałaś doskonale, że prowadzi cię nad wasze bełchatowskie jeziorko. To dziwne,  że tyle lat tu mieszkasz, a ani razu tu nie przyszłaś tak po prostu posiedzieć. Kuba wiecznie miał jakieś wymówki, a Milena jak to Milena. Zbyt romantycznie, a ona nie ma faceta. Uśmiechnęłaś się do siebie, bo teraz  to się zmieniło. Gdy znaleźliście się już nad wodą, rozejrzałaś się dookoła, było pięknie. Zachodzące słońce odbijało się w wodzie i ogarniało swoim czerwonym blaskiem cały świat, patrzyłaś  na to przez chwilę , a potem skierowałaś wzrok na swojego towarzysza. Przyjrzałaś mu się uważanie, siedział  na kocu przemykając powieki, wydawało ci się, że delektuje się samą obecnością w tym miejscu. Słońce oświetlało jego twarz, wyglądał przystojnie. Nie potrafisz nawet zaprzeczyć, że w tamtym momencie ci się podobał. Usiadłaś powoli obok niego i widziałaś jak skierował wzrok na ciebie. Miałaś ogromną ochotę tak po prostu się do niego przytulić. Odsunęłaś się trochę by tego nie zrobić. 
- Lubisz zachody słońca? - bardziej stwierdziłaś niż spytałaś. 
- Tak, są piękne. Zawsze uwielbialiśmy się w nie wpatrywać, wszystko wtedy zmienia swoją barwę na taką jaką chce słońce, a przy wodzie to już w ogóle wygląda idealnie i magicznie. Każdemu chyba się podobają. - miał racje, jednak nie na tym skupiłaś się w jego wypowiedzi, bardziej zastanawiało cię słowo "uwielbialiśmy" . My?  Musiało chodzić o jakąś kobietę, bo z Karolem raczej nie oglądał zachodów słońca. Tylko dlaczego o niej nic ci nie mówił. Możne znacie się krótko, ale ty mu opowiadałaś o Kubie. Chyba zorientował się nad czym myślisz, bo szybko zmienił temat. - Jakie lubisz kwiaty? 
- Białe róże. - odpowiedziałaś bez namysłu, natomiast twój towarzysz lekko zbladł. Przyjrzałaś się uważnie Andrzejowi, jego błękitne oczy się zaszkliły, a na twarzy pojawił się smutek. Nie miałaś pojęcia co powiedziałaś źle. Czy białe róże kojarzyły mu się z czymś strasznym? Patrzył tak w wodę przez dłuższą chwilę, nie chciałaś mu przeszkadzać. Miałaś wrażenie, że chce zostać sam. Wstałaś powoli z koca  kierując się w stronę drogi powrotnej. 
- Zostań. - powiedział cicho i podszedł do ciebie łapiąc cię za rękę.
- Chyba ci przeszkadzam, chcesz sobie spokojnie pomyśleć... - tłumaczyłaś, a on tylko westchnął. Wydawał ci się naprawdę dziwnym człowiekiem o nieodgadnionej osobowości. Nigdy nie wiedziałaś o czym myśli, gdy wyłącza się z rzeczywistości, a to działo się dosyć często. Spojrzał na twoją dłoń i jeszcze mocniej zamknął ją w swojej. 
- Przepraszam. Od jakiegoś czasu jestem w trudnym momencie mojego życia. Wiem, że możesz odnieść wrażenie, że cię nie słucham. Wybacz mi. Bardzo się cieszę, że cię poznałem. Wprowadzasz do mojego życia trochę radości. - patrzyłaś na niego zdumiona. Nikt nigdy nie powiedział ci tylu pięknych słów, od nikogo nie czułaś w nich  takiej ilości szczerości. Patrzył w ziemie. Nie potrafiłaś wykrztusić choćby słowa. Podeszłaś bliżej i go przytuliłaś. Nie wiedziałaś co się wydarzyło w jego życiu, nie chciał na razie o tym mówić i postanowiłaś to uszanować. Wtuliłaś się jeszcze bardziej w jego ramiona, czułaś się w nich nadzwyczaj bezpiecznie. Przymknęłaś powieki i zaciągnęłaś się zapachem jego perfum, które przyjemnie drażniły twoje nozdrza. W tamtym momencie czułaś, że  możesz trwać w jego uścisku wiecznie. 



________


Witajcie kochani! Za nami już rozdział 9. Oczywiście jakość mi się nie podoba, Ale skoro już coś wymęczyłam postanowiłam opublikować. Andrzej z Zuzką się do ciebie zbliżają .  :D Mam nadzieję, że Karol wyjaśniła, wam swoje dziwne zachowanie wobec Zuzy. :) Jak widać łączy go z Karolem prawdziwa przyjaźń. 

Chciałam ten rozdział zadedykować Kamili. Kochana, chciałam ci podziękować za wszystko. Zrobienie Ci szablonu to nic takiego, ponieważ ty robisz dla mnie o wiele więcej. Jesteś moim Karolem! Cały czas mnie wspierasz i pomagasz i gdyby nie ty sama wiesz co by się ze mną stało. Dzięki tobie mogę tu być i przelewać swoje myśli na opowiadania. Dziękuję!

Zaległości w komentarzach nadrobię niebawem, bo znowu mnie czeka krotki wyjazd. :)

POZDRAWIAM !!!
Paulka

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jak zwykle ^^ Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ;**

      Usuń
    2. Ja jestem zawsze i czytam! Tylko nie mam siły komentować :C

      Usuń
    3. Mam dokładnie to samo,więc się nie gniewam :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cieszę się że się spodobało! Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i wnioskuję że się podoba :) Pozdrawiam ;**

      Usuń
  4. Po pierwsze przestań mi dziękować bo doskonale wiesz co o tym sądzę.Tłumaczyłam nie raz i nie dwa więc wyluzuj. Od czegoś w końcu na tym świecie jestem. A tego co mnie podesłał do Ciebie to zabiję Wiesz dlaczego :p I znów się wzruszyłam.. Ugh.. zgi.. wpierdolę Ci. #musiałam I dziękuję. :* #jestękłosę
    Po drugie: Andrzej powiedz jej o Laurze. Może nie teraz ale w odpowiednim momencie bo to się skończy. Gdy doszłam do fragmentu o rózach zaczeła grac piosenka, która przypomina mi najsmutniejszą i najpiękniejszą zarazem historię jaką znam. "Peron" .
    No to ja się rozkleiłam i po komentarzu. Chciała Laurze za zesłanie Wronie Zuzy. Ona go wyprowadzi na prostą. Pozdrawiam i dodaj coś nowego szybko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam! Jesteś moim mistrzem! Mój Karollo w wersji żeńskiej. I będe ci dziękować do końca życia a nawet i po nim. Całą wieczność! I jeszcze ci wiszę Nutellę. A historia związana z Peronem jest moją ukochaną historią, masz rację. Może na razie jest smutno ale to się zmieni, Zobaczysz ! :D I nie rycz! Zabraniam bo tez będę ryczeć! Dzień w którym nie chciałabyś mi wpi*** byłby dniem straconym.... :P #bff <3
      Andrzej... hmm pamiętaj każdy popełnia błędy których potem żałuję. . Tyle w sprawie mówienia o Laurze.
      Pozdrawiam ;***

      Usuń
  5. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam ♥♥♥♥♥♥♥
    Początek taki smutny,pojawia się Karol, tłumaczy swoje zachowanie. W sumie nie dziwię się dla Andrzeja. Jakbym była w dołku i usłyszałabym takie coś od mojej przyjaciółki też bym się wzruszyła. Serio.
    Kiedy Andrzej powie dla Zuzki o Laurze? Kiedy?! Chyba nie wtedy gdy zbliżą się do siebie jeszcze bardziej. Swoją drogą niech Zuza rzuci Kubę w cholerę. Nie jest jej warty!

    Pozdrawiam ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś jej powie albo i nie! Wszystko się okaże :D To opowiadanie miało być smutne i chyba sie udało. Nikt nie lubi Kuby, ale to co mówi teraz to jeszcze nic, później sie będzie działo jeszcze więcej ! :D
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ;***

      Usuń
  6. "Oczywiście jakość mi się nie podoba" a kopa byś nie chciała? Bo jakby co to ja chętnie Ci jednego, albo i dwa nawet, sprzedam.
    Na miejscu Andrzeja powiedziałabym Zuzie o tej całej sytuacji z jej łudzącym podobieństwem do Laury, jeśli dowie się przypadkiem może być nieprzyjemnie... Jeszcze sobie może pomyśleć, że chłopak lubi ją tylko z tego względu, że inaczej by nie zwrócił na nią uwagi czy coś. Sama nie wiem, mam nadzieję że jakoś to fajnie rozwiążesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee tylko nie bij ! :D
      Owszem może być nieprzyjemnie jeśli Zuzka się dowie przez przypadek wszyscy to wiedzą. Tylko Andrzejek biedak się boi mówić. :( Ale zobaczymy co postanowi... :D
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :*

      Usuń