- Co ty wyprawiasz?! - usłyszałaś za plecami i natychmiast się odwróciłaś w stronę wejścia do twojej sypialni.
- Wyjeżdżam do Berlina. - odpowiedziałaś spokojnie wracając do poprzedniego zajęcia.
- Jak to wyjeżdżasz?! - krzyk Kuby roznosił się po całym mieszkaniu. - Nie masz takiego prawa. Jesteś moją narzeczoną.
- Nie uważasz, że żyjemy w różnych światach, nie jesteśmy już dwojgiem zakochanych w sobie ludzi. Żyjemy osobno. - mówiłaś spokojnie, jednak twój narzeczony ci przerwał.
- To o niego chodzi? O tego siatkarzyka? - zdębiałaś patrząc na chłopaka, a on tylko się zaśmiał - Myślisz, że nie wiem o tych waszych spotkaniach, spacerkach? A jak ci się wydaje, dlaczego wymyśliłem te całe oświadczyny? - zapytał, a ty przez dłuższą chwilę patrzyłaś na niego i próbowałaś zrozumieć co ci powiedział. Nie poznawałaś człowieka z którym spędziłaś ostatnie dwa lata.
- Chciałeś mnie przy sobie zatrzymać za wszelką cenę? - prychnęłaś i podeszłaś do drewnianej komody, wyciągając z niej czerwone pudełeczko. - To ci się nie uda. Proszę, zabierz go, daj go komuś kto będzie cię kochał, bo ja do ciebie już nic nie czuje.
- Żartujesz sobie? Na kogo ja wyjdę przed innymi? - spytał dość zdenerwowany, natomiast ty przewróciłaś oczami. Własnie się rozstajecie , a on myśli tylko o swojej reputacji.
- To koniec. Nie wracaj już tutaj. A teraz do widzenia, muszę do kończyć pakowanie. - Jakub bez słowa opuścił twoje mieszkanie, a ty oparłaś się o drzwi i odetchnęłaś. Z jednej strony poczułaś się lepiej, w końcu udało ci się zakończyć pewien etap w swoim życiu. Z drugiej strony, było ci trochę przykro, po tym jak potraktował cię twój były narzeczony. Patrzyłaś na swoje mieszkanie nie wiedząc co ze sobą począć, chciałaś pójść do Mileny, jednak ona nie zrozumie twoich uczuć. Pozostawał tylko on, facet który wywrócił twój poukładany świat do góry nogami, który swoją osobą sprawiał, że przenosiłaś się do innej rzeczywistości. Był tak blisko ciebie, a zarazem tak wiele was dzieliło. Przeczesałaś ręką włosy po czym założyłaś kurtkę i wyszłaś z mieszkania,
***
Leżałeś na swojej kanapie i patrzyłeś w sufit. W kącie się paliła mała lampa, a telewizor był włączony na jakimś beznadziejnym teleturnieju. W głowie wirowały ci myśli i próbowałeś je uspokoić. Wczorajszy sen nie dawał ci spokoju. Widziałeś ją, widziałeś Laurę, stałą obok ciebie i patrzyła razem z tobą na spacerującą i uśmiechniętą Zuzę, która co chwilę oglądała się za siebie i zerkała na ciebie machając ci ręką.
- Pójdziesz do niej w końcu? - spytała brunetka w białej sukience, ta brunetka która na zawsze skradła twoje serce.
- Nie chcesz mnie? - spytałeś, patrząc na swoją ukochaną, jednak mimo wszystko starałeś się zachować dystans, co cię zaskoczyło. Zazwyczaj przygarniałeś ją do siebie i tuliłeś najmocniej jak tylko potrafisz, bo wiedziałeś, że zaraz ci zniknie. Teraz coś cię powstrzymywało.
- Jeszcze nie teraz. Dzieli nas zbyt wiele... - westchnęła patrząc na ciebie z uśmiechem - Jest do mnie podobna.
- Nawet nie wiesz jak bardzo, ale jest też taka inna. Całkowicie się różnicie. Dzięki niej łatwiej mi się żyję. - stwierdziłeś patrząc jak Zuzanna idzie co raz dalej przed siebie.
- Zakochałeś się w niej. Wiedziałam od początku, że ona przykuje twoją uwagę. - zaśmiała się triumfalnie , zawsze tak robiła gdy wygrywała z tobą w jakąś planszową grę.
- Wiedziałaś o tym wszystkim? - pytałeś zdumiony. Nie sądziłeś, że Laurze tak łatwo będzie zaakceptować Zuzannę, a ona o wszystkim wiedziała. Wiedziała, że ona naprawi twój rozsypany świat.
- Owszem. A teraz spójrz na nią, odchodzi i zaraz ci zniknie. Nie bój się znowu kochać. Trzymam za was kciuki. Nie patrz wstecz, bo przyszłość cię ominie. Nie chce by tak się stało. - odwróciła cię w swoją stronę, była zmartwiona patrząc na ciebie. Wiedziałeś, że ona chce dla ciebie dobrze, jednak nie bardzo potrafiłeś nie patrzeć wstecz. Wspomnienia były dla ciebie bardzo ważnie, nie potrafiłeś się od nich odciąć, nie potrafiłeś zrezygnować z uczuć do Laury. Jeśli o tym zapomnisz, zapomnisz o cząstce siebie.
- Laura... - chciałeś złapać ją za rękę, jednak ona na to ci nie pozwoliła.
- Idź do przodu. Będę przy tobie, ale chce cię zobaczyć szczęśliwego. A wiem, że ona to szczęście ci zapewni. Tylko wszystko zależy od ciebie. Do zobaczenia. - podeszła bliżej i cmoknęła cie w policzek znikając gdzieś we mgle. Powróciłeś wzrokiem do Zuzanny i przymknąłeś powieki.
Czy to była właściwa droga? Czy naprawdę powinieneś nie patrzeć wstecz? Nie miałeś pojęcia, ale nie potrafiłeś zrezygnować też z Zuzy, Laura chyba miała rację. Zresztą zawsze ci powtarzała, że jak będziesz jej słuchał to wyjdziesz na ludzi. Zaśmiałeś się na to wspomnienie. Lubiłeś takie momenty, gdy choćby krótki fragment z przeszłość przemknął ci przez głowę, wtedy czułeś chwilowe szczęście. Szkoda, że tak szybko to uczucie znikało. Słysząc dzwonek do drzwi podniosłeś się szybko z miejsca i ruszyłeś otworzyć. Widok jaki cię tam zastał trochę cię zaskoczył. Brunetka spojrzała na ciebie smutno i mocno się przytuliła. Objąłeś ją szybko przyciągając do siebie. Nie miałeś pojęcia co się stało, liczyłeś że zaraz ci to wyjaśni.
- Oddałam pierścionek. Rozstaliśmy się, a on się przejął tylko tym co ludzie powiedzą. - wyrzuciła z siebie siadając na kanapie. Nie bardzo rozumiałeś jej byłego faceta. Ona była najprawdziwszym skarbem. Ale z drugiej strony jak ty się zachowywałeś? Masz wrażenie, że trochę grałeś na jej uczuciach. Wiesz doskonale, że nie do końca jest to twoją winą, ale tak to mogło wyglądać.
- Żałujesz tego? - spytałeś, bałeś się odpowiedzi, ale zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzje musiałeś to wiedzieć.
- Nie. Jest mi po prostu dziwnie, bo spędziliśmy razem sporo czasu i nagle to już jest za mną. Jednak wiem, że już go nie kocham. Tym bardziej że się strasznie zmienił. Ty stałeś się ważniejszy. - dodała cicho, a ty mocno ją przygarnąłeś do siebie. Siedzieliście cię tak przez dłuższą chwilę w ciszy przytuleni do siebie. Nie wiedziałeś co jej masz odpowiedzieć. Jednak czułeś, że musisz być z nią szczery.
- Musze ci coś powiedzieć. - odezwałeś się po chwili, brunetka skierowała na ciebie swoje spojrzenie, postanowiłeś kontynuować - Miałem dziewczynę, która była całym moim światem... Wiedziałem, że ona jest tą właściwą kobietą z która chce iść przez życie. Nie wyobrażałem sobie, że może jej w nim zabraknąć. Niestety tak się stało. W tym roku mija 3 lata od jej śmierci. Zginęła w wypadku. - z każdym kolejnym zdaniem głos co raz bardziej ci się łamał. Schowałeś twarz w dłonie i starałeś się jakoś uspokoić i skupić na swojej wypowiedzi.
- Andrzej.... - poczułeś ciepłą dłoń na ramieniu, wiedziałeś że ci współczuję. Nienawidziłeś gdy ludzie to robili, czułeś się wtedy taki słaby i bezradny. Nie patrzyłeś na brunetkę, tylko kontynuowałeś.
- Ja naprawdę ją kochałem. Była wszystkim, nawet sobie nie wyobrażałem, że można w stosunku do kogoś odczuwać tak silne uczucia. Po jej śmierci nie wierzyłem, że spotkam kogoś kto będzie dla mnie tak wiele znaczył. Pogodziłem się z samotnością i moją nierealną miłością. Jakoś funkcjonowałem. Aż do momentu w którym poznałem ciebie. Moje dziwne zachowanie wynika własnie z tego. Bałem się na nowo pokochać, bałem się, że będzie to zdradą. Nie wierzyłem, że jestem zdolny do takich uczuć. Ty je obudziłaś, przeraziło mnie to co się ze mną działo, ale jednocześnie czułem, że coraz bardziej cię potrzebuję. Dzięki tobie wróciłem do życia. - skończyłeś swoją wypowiedź i skierowałeś wzrok na swoją towarzyszkę. Brunetka patrzyła zaskoczona na ciebie jakby nie wierzyła w twoje słowa.
- Ja nie wiem co powiedzieć..... - wydukała, a ty się tylko zaśmiałeś, przyciągnąłeś ją do siebie delikatnie dotykając jej warg, nie chciałeś się spieszyć, to było dla ciebie zupełnie nowym przeżyciem. Czułeś jak oboje co raz bardziej zatracacie się w pocałunku, chcąc udowodnić sobie nawzajem jak wiele uczuć wami włada.
- Sprawiasz, że zaczynam znowu kochać. - wyszeptałeś, gdy zdołaliście się od siebie oderwać. Uśmiechnąłeś się do siebie, gdy poczułeś jak brunetka zadrżała po twoich słowach. Sam nie wierzyłeś, że to wszystko zrobiłeś. Ale to było prawdą, brunetka siedząca obok ciebie ożywiła twoje serce. Czułeś się w tym momencie szczęśliwy, w końcu mogłeś to powiedzieć. Nawet przez myśl ci nie przeszło, że to wszystko może legnąć w gruzach. Ten wieczór z Zuzanną był zbyt magiczny i zwiastował dobre chwile, tak wtedy myślałeś Andrzeju...
________
Hej !Wybaczcie, że dopiero dzisiaj,,,, Ale nie mogłam skończyć tego rozdziału... Nie wiem czemu, co raz gorzej mi idzie pisanie tego opowiadania. Wybaczcie jakość! Jak widać jest jakiś postęp w życiu Andrzejka i Zuzki!
Rozdział z dedykacją dla Kamili, która kilka dni temu obchodziła swoje urodziny! Kochana, życzę ci dużooo szczęścia i zdrówka. :* Nie obraź eis, że pod tak złym rozdziałem, ale tak wypadło. :(
A tak na marginesie, mówię to publicznie, nowy rozdział na Włodarczyku jak się weźmiesz do roboty i wrócisz na bloga! ( muszę motywować ;*)
Własnie jak już przy tym jesteśmy! Kochani serdecznie zapraszam na prolog nowego opowiadania z Wojtkiem Włodarczykiem w roli głównej :) zagubieni-w-ciszy Mam nadzieję, że wam się spodoba. ;)
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Paulka
<3
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz :)
Usuń*.*
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz :)
UsuńDziękuję! Wiesz, ze jesteś najlepsza? WIesz! Zły rozdział? A wpierdol chcesz? I weź mnie tu szantażem nie bierz bo to bardzo nieładnie :(
OdpowiedzUsuń"Czułeś się w tym momencie szczęśliwy, w końcu mogłeś to powiedzieć. Nawet przez myśl ci nie przeszło, że to wszystko może legnąć w gruzach. Ten wieczór z Zuzanną był zbyt magiczny i zwiastował dobre chwile, tak wtedy myślałeś Andrzeju..." ja CI coś chyba na ten temat powiedziałam, prawda? No, także sobie to pamiętaj bo naprawdę się zdenerwuje.
Rozdział... POCAŁOWALI SIĘ! AAAAAA!!! TAK! TAK! TAK! Okej, już się ogarniam. Kurde, jak dobrze, ze ona z nim zerwała, ze on przyszedł, ze się całowali. kurde będą z tego dzieci, ja Ci mówię! A jak mi coś zniszczysz to rzecz jasna wpierdole. Bo oni zasłużyli na szczęscie. A Andrzej szczególnie. I doskonale wiesz dlaczego to mówię.
Wybacz bezsensowny komentarz ale katar sobie o mnie przypomniał. Czekam na kolejny. Pozdrawiam :*
Oj tam szantaż, to tylko motywacja kochana !!! Wiesz, ktoś musi to robić, ludzie chcą czytać :D I nie masz za ci dziękować... To ty jesteś najlepsza :D
UsuńPamiętam !!!! Ale wiesz, ze ja lubię ich dręczyć... Po za tym w życiu nigdy nic nie układa się po naszej myśli i nie jest cały czas pięknie... Niestety.... :(
Nie strasz mnie, bo się ciebie nie boję. To po pierwsze, a po drugie tak wiem czemu to mówisz... Szczęście przychodzi i odchodzi różnie to bywa. Nigdy nie można go zagwarantować.
Dobra ty przepraszasz za beznadziejny komentarz ( choć wcale nie jest), a ja za beznadziejną odpowiedź. :)
To już chyba standard :D
OdpowiedzUsuńPaulo, Paulino Ty lamusowaty Mickiewiczu. Jakie to wszystko podniosłe i rzewne. I wszystko niby spoko, ale koniec powinien być "Andrzeju Geju" Trututu. I ogólnie myślałem, ze bedzie bardziej chujowe xD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam W <3
Kochany Wiktorku... ( jestem miła w przeciwieństwie do niektórych) widzisz zaskoczyłam cie wcale tak źle nie pisze xd. Chociaż i tak wiem że mogło być lepsze... Ale doceniam szczerość!!! jednak prym wśród lamusowatych Mickiewiczow wiedziesz ty... No ten piękny rym... Andrzeju geju. Naprawdę mistrzostwo i myślę że sam Adam by Ci zazdrościl takiego geniuszu. ;) Dziękuję za tych kilka słów... ;p Również pozdrawiam :)
UsuńAndrzeju Geju wygrywa konkurs na najlepszy rym. Wiktorowi gratuluję wygranej ( lizak za 20 gr, bo sponsor był biedny). #paulatakimickiewicz
UsuńPatrz ! jeden komentarz, a już jestem fejmem. Adam, to mi może stopy lizać i z dziadami obcować.
OdpowiedzUsuńPS. Czekam na lizaka! Nie zawiedź mnie !
Tobie daje lizaki a mi nigdy jeszcze nic nie obiecała. To nie sprawiedliwe :(
UsuńJak to nie? A wpie*dol? O nie, to jest bezpodstawne oskarżanie mnie o zapominanie, o Tobie. Wstydź się!
UsuńLizaka mogę podać przez tę Niewdzięcznicę, autorkę paskdnie niesprawiedliwego, powyższego komentarza?
A Pfffff..... Nie zyczę sobie obrażania mnie na moim własnym blogu co to ma być !!!
UsuńI wiem że o mnie nie zapomiasz bo każdego dnia chcesz mi wp*erdolic :D
Każdego dnia dziękuję bogu za to, że Cię mam, za to, ze jesteś przy mnie bym wpierdol mogła Ci dać :*
UsuńZastanawiam się, kiedy powiesz mi że mnie lubisz, albo że jestem miłą osobą... To byłoby naprawdę fajne, ale nie ja zawsze musze słuchać jak spiewasz, że chcesz mi wp*erdolic !
UsuńZa obiecywanie codziennego wpier***u Pauli masz u mnie +100 do zajebistości. I flaszkę za dobre gadanie ! A ja nie rzucam słów na wiatr jak ten Chmielu parchaty ! :D Jechanie Pauli z sympatii <3
UsuńDzięki Wiktor naprawdę dzięki. Możecie mnie nie obrazać. NIe ma to jak przyjaciele.... Pomocni, sympatyczni zawsze dla ciebie mili.. Zawsze... Wiedziałam, że to zły pomysł, żebyście się komentarzami wymieniali. A juz ta flacha dojdzie do skutku to jestem zgubiona.... :(
Usuń#help #me #ktoś
I nie rzucam słow na wiatr, staram się dotrzymać słowa !!!
Paula ja czekam na rozdział!
OdpowiedzUsuńRozdział pojawi się w przyszłym tygodniu, teraz naprawdę nie mam czasu by napisać choćby kilka zdań :(
UsuńPozdrawiam ;*