Informacja !

Jeśli nie możecie otworzyć zakładek z boku, bo zbyt szybko się otwierają i znikają, wystarczy nacisnąć: ctr- Zakładki powinny się wysuwać z lewej strony :)
Niestety blog jest uzależniony od przybliżenia w przeglądarce, dlatego mogą wystąpić problemy. :(

środa, 30 grudnia 2015

Samotność Czternasta

Otworzyłeś oczy przerażony i rozejrzałeś się szybko po swoim pokoju. Odetchnąłeś gdy zobaczyłeś śpiąca obok ciebie brunetkę, siadając na łóżku oparłeś się o zimną ścinę i próbowałeś unormować oddech, gdy ci się to udało ponownie skierowałeś wzrok na dziewczynę, budzące się do życia słońce oświetlało twarz brunetki, była taka piękna gdy spała. Dotknąłeś delikatnie jej włosów, chciałeś sprawdzić, czy aby na pewno się już obudziłeś. Twój sen cię przerażał, gdy tylko myślałeś o tym, że może się spełnić, ogarniał ci paraliżujący strach, bałeś się tego. Wiesz, że nie przeżyłbyś straty Zuzki, że być może skończyłbyś jak w swoim śnie. Patrzyłeś na jej delikatny uśmiech, zakochiwałeś się w niej co raz bardziej, sprawiła, że twoje życie zajaśniało blaskiem, w takim krótkim czasie stała się dla ciebie wszystkim co jest ważne. A może twój sen to przestroga? Musiałeś z nią dzisiaj o tym porozmawiać. Nie miałeś innego wyjścia, nie chcesz przecież aby ten koszmar stał się prawdziwy.
- Już nie śpisz? - usłyszałeś ciepły, lecz zasapany głos brunetki. Spojrzałeś na nią i splotłeś wasze dłonie.
- Nie, miałem zły sen. Nie mogłem spać. - wyznałeś niczym małe dziecko i spuściłeś głowę
- A co ci się śniło? - spytała przytulając się do twojego ramienia, poczułeś ogromny smutek słysząc jej pytanie. Co miałeś jej powiedzieć, że śniła ci się jej śmierć? Wzdrygnąłeś się na to wspomnienie.
- Śniło mi się, że cię straciłem już bezpowrotnie. - odpowiedziałeś odwracając wzrok, brunetka usiadła naprzeciwko ciebie i przekręciła twoją twarz patrząc prosto w twoje błękitne oczy, uśmiechnęła się do ciebie delikatnie i pogłaskała twój zarost.
- Andrzej nie stracisz mnie. Zależy mi na tobie i to się nie zmieni. - musnęła twoje wargi, a ty mocniej przegarnąłeś ją do siebie, tak jakbyś miał tulić ją ostatni raz.
- Cieszę się, że cię spotkałem. Jesteś moim światełkiem w tunelu, gdyby ciebie nie było…. - zacząłeś ale Zuzka nie pozwoliła ci dokończyć
- Dosyć tego Wrona! Będę i mnie denerwuj… Lubie gdy jesteś takim moim romantykiem i gdy tak do mnie mówisz, ale żaden czarny romantyzm nie jest nam potrzebny. A teraz ruszaj dupsko pod prysznic, może wypłucze ci z głowy te koszmary. - uśmiechnęła się siadając obok.
- Kocham cię. - powiedziałeś całując ją w czoło i zacząłeś wyciągać z szafy czyste rzeczy. Nie chciałeś zostawiać  Zuzanny samej, chciałeś spędzać każdą możliwą chwilę przy niej, bojąc się, że już zostało ich mało. Nie wiedziałeś jak zareaguje gdy powiesz jej prawdę, czy cie nie zostawi. Postanowiłeś jednak spełnić prośbę brunetki i pójść się wykąpać, może to ci pomoże jakoś pozbierać myśli, ale na pewno nie zabije twojego strachu przed utratą brunetki.



***


Czekając na Andrzeja, aż wyjdzie z łazienki, chodziłaś po salonie uważnie się rozglądając i patrząc jakie skarby ma w nim twój ukochany. Nigdy nie byłaś tak bardzo szczęśliwa. Masz wrażenie, że wszystko zaczęło się w końcu układać, że nareszcie znalazłaś właściwego mężczyznę. Wczorajszy wieczór był wyjątkowy, a budząc się u boku Andrzeja miałaś wrażenie, że chcesz zawsze już tak spędzać poranki. Chcesz być przy nim. Niepokoił cię tylko jego sen i miałaś wrażenie, że chodziło w nim o coś jeszcze. Westchnęłaś cicho i włożyłaś dłonie do kieszeni swoich spodni podchodząc bliżej dużego drewnianego regału na którym znajdowała się spora ilość książek. Przejeżdżałaś wzrokiem po wszystkich tytułach, królowały wśród nich kryminały, jednak nie one zwróciły twoją uwagę, a ogromna książka w ciemno błękitnej oprawie. Niewiele myśląc sięgnęłaś po nią, złote litery na okładce wskazywały, że jest to album ze zdjęciami.
- Ciekawe jak wyglądał mały Andrzejek. - zaśmiałaś się pod nosem i usiadłaś na szarej kanapie, kładąc sobie na kolanach album i niepewnie go otworzyłaś. - Ku pamięci Mojej Laury….- przeczytałaś po cichu, słowa napisane na pierwszej stronę chwile cię zatrzymały, nie wiedziałaś czy masz prawo zaglądać do tego albumu i czy chcesz. Drżącą dłonią przewróciłaś kartkę i doznałaś szoku, patrzyłaś na Andrzeja z kręcony włosami, bez charakterystycznej fali z delikatnym zarostem, ale nie to budziło twoje zdziwienie, a kobietą którą tulił do siebie jak największy skarb tego świata, kobieta która wyglądała jak ty. Podniosłaś bliżej zdjęcia, aby się im dokładnie przyjrzeć, różniła się od ciebie tylko jakimiś detalami, była tak bardzo podobna. Nie wierzyłaś w to co widzisz, przerzucałaś kartki co raz szybciej, modląc się, by to było jakieś przewidzenie, by to nie była prawda. Na każdym zdjęciu była ta dwójka. Andrzej i Laura, całujący się, tulący do siebie, uśmiechnięci, i co najważniejsze bardzo w sobie zakochani. Patrząc na te zdjęcia ty sama poczułaś miłość jaka między nimi panowała, a on był wtedy taki szczęśliwy. Masz wrażenie, że przy tobie nigdy taki nie był. Nagle twoją głowę zaczęły zaprzątać zupełnie inne myśli, przestałaś myśleć o ich miłości, a zaczęłaś o tym kim ty właściwie byłaś dla Andrzeja? Czy byłaś kimś zamiast? Czy był z tobą, bo wydawało mu się, że jesteś jego ukochaną Laurą? Tylko dlatego z tobą był? A gdy mówił kocham cię, wypowiadał to do Laury, nie do ciebie? Twoja osoba nie miała dla niego znaczenia? Przecież gdyby miała znaczenie powiedział by ci prawdę. Gdyby kochał ciebie jako ciebie, nie ukrywał by przed tobą wyglądu Laury. Zrzuciłaś ze swych kolan album i pobiegłaś szybko do sypialni wrzucając do torby podróżnej swoje rzeczy. Drżącymi dłońmi dopięłaś zamek i założyłaś kurtkę wybiegając z mieszkania środkowego. Nie chciałaś go widzieć. Okłamał cię, traktował jak ją. Tak naprawdę to nie ciebie kochał, a swoją dawną dziewczynę. Cieszyłaś się tylko z tego, że Andrzej mieszka nie daleko centrum stolicy i bez problemu trafiłaś na dworzec.
Usiadłaś na jednym z miejsc w autobusie próbując pozbierać myśli, jednak to w ogóle Ci nie wychodziło, oparłaś głowę o mokrą szybę pojazdu i zaczęłaś płakać. Twoje uczucia do siatkarza w tym momencie bardzo bolały, dlaczego pozwoliłaś mu na wkroczenie do swojego życia? Zawsze marzyłaś o tym, by ktoś pokochał cię za twój charakter, by był z tobą mimo twoich dziwnych zachowań i zaskakującej pasji, by chciał ciebie mieć taką jaka jesteś. Dlaczego gdy wydawało ci się, że to marzenie się spełniło, wszystko musiało się zepsuć? Dlaczego mężczyzna którego pokochałaś musiał tak cię potraktować? Sama nie wiesz kiedy piekące łzy sprawiły, że zasnęłaś przytulona do autobusowej zimnej szyby. Zbudził cię głos jakiejś życzliwej starszej kobiety, która poinformowała cię, że jesteście już w Łodzi. Wysiadłaś powoli z autokaru zawieszając torbę na ramieniu i rozglądając się dookoła szukałaś wzrokiem transportu w stronę Bełchatowa. Westchnęłaś bezradnie widząc na rozkładzie, że na takowy musisz sporo poczekać. Marzyłaś o tym by zaszyć się wreszcie w swoim mieszkaniu i zapomnieć o tym co dzisiaj zobaczyłaś.
- Zuzka? - usłyszałaś za sobą i natychmiast poderwałaś się w z ławki, popatrzyłaś na środkowego układając sobie wszystko w głowie. - Co tu robisz? Nie powinnaś być z Andrzejem ? Ja odwoziłem moją mamę na dworzec uparła się, że pojedzie autobusem… - podrapał się po głowie jakby nad czymś myślał
- Ty wiedziałeś… I wtedy na meczu i w klubie. To dlatego na początku mnie nie lubiłeś…. - patrzyłaś na niego tępym wzrokiem, którego Kłos się chyba wystraszył, bo dotknął delikatnie twojego ramienia spuszczając głowę i zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Powiedział ci? - pytał cicho uciekając wzrokiem od ciebie
- Nie, sama zobaczyłam na zdjęciach. - wzruszyłaś ramionami, a po twoich policzkach zaczęły spływać łzy. Karol spojrzał na ciebie i pokręcił zrezygnowany głową.
- Chodź zabiorę cię do Bełchatowa. - wziął twoją torbę i ruszył w kierunku parkingu.
- Karol nie mów mu… Nie chce z nim rozmawiać. - poprosiłaś, Kłos spojrzał na ciebie, lecz nie odpowiedział, wrzucił twoją torbę do bagażnika i po chwili pociągnął cię za rękę w tylko sobie znanym kierunku. - Gdzie idziemy ? - nie odpowiedział zatrzymał się pod jedną z łódzkich kawiarni, wszedł do środka zajmując wam miejsce najdalszym kącie lokalu i  zamawiając herbatę.
- Powinniśmy porozmawiać, wiem, że z Andrzejem nie chcesz, to musisz w takim razie ze mną, choć to on powinien to robić… - westchnął wlepiając wzrok w swoją filiżankę z herbatą.
- Karol ja nie chce rozmawiać o Wronie, on mnie nie kocha, tylko ją. I ja byłam dla niego kimś zamiast niej….- powiedziałaś pociągając nosem i opierłaś się o fotel.
- Proszę tylko mnie wysłuchaj, zrobisz co zechcesz. - skinęłaś zrezygnowana głową i skierowałaś wzrok na swojego rozmówce. Kłos rozglądał się po pomieszczeniu jakby zastanawiał się od czego ma zacząć. - Masz rację, to dlatego tak się zachowywałem wtedy  w klubie, to  z powodu Laury. Gdy zginęła, wszystko się zawaliło Andrzejowi, był na skraju jakiejś przepaści nikt nie potrafił do niego dotrzeć, powtarzał w kółko, że stracił wszystko co było dla niego ważne, pytał cały czas dlaczego… Nie potrafiłem mu odpowiedzieć na żadne z jego pytań, mówiłem jakieś tandetne teksty, że będzie dobrze, że się ułoży, że czas leczy rany, ale sam też w to trochę wątpiłem. Wiedziałem, że nic nie będzie tak jak dawniej, a takie zdarzenia zmieniają ludzi na zawsze. Razem z Dawidem stopniowo wyciągaliśmy go z depresji, wychodziło różnie  raz lepiej  raz gorzej, zależy od dnia. I gdy już zamieszkał w Bełchatowie, wszystko jakoś zaczynało wracać na właściwe tory. Wiem, że jego uśmiechy nie były szczere, ale starał się… I potem zjawiłaś się ty. Przypominałaś Laurę i bałem się, że to wróci…. Dlatego byłem niemiły dla ciebie, jednak obserwowałem też jego zachowanie przy tobie. Znowu zaczynał się szczerze śmiać.. Miałem obawy, takie jak ty teraz, że może to dlatego, że jesteście do siebie podobne, ale im dłużej mi opowiadał o tobie, tym bardziej się przekonywałem, że on zakochuje się w tobie, a nie w dziewczynie podobnej do Laury, nie porównywał was, mówił o tobie, o tym co go w tobie zachwyca. - milczałaś, nie wiedziałaś co masz odpowiedzieć Karolowi, słuchałaś całej jego opowieści ze łzami w oczach, jednak miałaś też ogromny żal do Andrzeja. Musiałaś sama w spokoju sobie to przemyśleć, bez Karola i co najważniejsze bez Wrony. Sama musiałaś przeanalizować wszelkie informacje jakie dziś do ciebie dotarły.
- Jedźmy już. - wyszeptałaś zbierając swoje rzeczy i wstając od stołu. Karol poszedł w twoje ślady.
- Zuza. - złapał cię za rękę zmuszając byś spojrzała w jego stronę – Wiem, że to trudne, ale przemyśl wszystko dokładnie i nie skreślaj od razu tego głupka. Zrobił błąd, ale cię kocha. Nie mówię tego jako jego przyjaciel, ale osoba która go doskonale zna. - popatrzyłaś na Kłosa ze smutkiem i mocno się do niego przytuliłaś.
- Dziękuję za wszystko Karol. - odpowiedziałaś, środkowy tylko delikatnie cię objął. Sama nie wiesz co wtedy tobą kierowało, po prostu chyba potrzebowałaś, by ktoś cię zwyczajnie przytulił i nigdy byś nie pomyślała, że padnie na Karola. Musiałaś jednak przyznać, że jest całkiem fajnym człowiekiem i miło z jego strony, że postanowił ci wszystko wyjaśnić. Choć teraz jeszcze bardziej skomplikował twoje myśli.



***



Siedziałeś przerażony w salonie i zerkałeś nerwowo na album ze zdjęciami. W głowie miałeś najgorsze scenariusze. Bałeś się o nią, bałeś się że coś jej stało, że sen się spełnił. Nawet nie wiedziałeś gdzie masz jej szukać. Po raz kolejny wybrałeś numer brunetki jednak jej telefon nadal był wyłączony. Byłeś na siebie wściekły za to, że nie porozmawiałeś z nią od razu. Przecież Zuza teraz mogła… Nie przechodziło ci to nawet przez gardło. Ona musi gdzieś być, tylko gdzie? Warszawa jest dużym miastem. Uklęknąłeś na podłodze przed albumem i patrzyłeś na zdjęcie uśmiechniętej Laury.
-Błagam nie pozwól, by stało jej się coś złego. - powiedziałeś cicho. Odchodziłeś od zmysłów, chciałeś wybiec z mieszkania i jej szukać, lecz co jeśli ona postanowi tu wrócić? A może się zgubiła? A może już nie chce cie znać? I przez swoją głupotę na zawsze ją utraciłeś . Oparłeś się bezradnie o kanapę przyciągając nogi pod brodę i zacząłeś płakać. - Zuza odezwij się, proszę niech nic ci nie będzie. - to było ważniejsze od tego czy ci wybaczy, chciałbyś by żyła, nie ważne czy tobą czy bez ciebie. Nie wiesz ile czasu spędziłeś na podłodze w swoim mieszkaniu, słysząc telefon przeraziłeś się nie na żarty, widząc w głowie najczarniejsze scenariusze,  nie patrząc na wyświetlacz odebrałeś.
- Wiesz, ze jesteś kretynem i idiotą? - usłyszałeś znajomy głos w telefonie i westchnąłeś opadając na kanapę. To nie była Zauza....
- Wiem. - mruknąłeś spuszczając głowę
- Spotkałem Zuzę w Łodzi, prosiła bym ci nie mówił, ale nie potrafiłem. Wiem, że się martwisz…. Wyjaśniłem jej trochę sytuację i prosiłem by to przemyślała. Choć i tak nie chce z tobą rozmawiać głupku. - słysząc te słowa poderwałeś się z miejsca.
- Spotkałeś Zuzę? Nic jej nie jest? - dopytywałeś chodząc w kółko po pokoju.
- Nie, odwiozłem ją do mieszkania. Zadzwoniłem do Wojtka i mieli wpaść do niej z Mileną, by nie była sama. - odpowiedział, odetchnąłeś słysząc te słowa i niezmiernie się ucieszyłeś, że nic jej nie jest. Byłeś wdzięczny Karolowi, że dobrze się zaopiekował brunetką. Gdyby nie on nawet nie chcesz myśleć co mogłoby się wydarzyć.
- Karol, dziękuję… - zacząłeś, jednak Kłos ci natychmiast przerwał.
- Nie dziękuj, tylko zbieraj dupę i wracaj do Bełchatowa łajzo. Ja sam za ciebie związku nie naprawię i tak odwaliłem połowę roboty. - zaśmiał się i się rozłączył. Nie wiele myśląc zacząłeś zbierać swoje rzeczy, chciałeś być już w Bełchatowie, chciałeś być już przy Zuzie, zdawałeś sobie sprawę, że nie będzie łatwo odbudować jej zaufanie, ale musiałeś spróbować. Dostałeś szanse na miłość i nie chcesz jej po raz kolejny zmarnować.  


________


Witajcie! Przepraszam, ale nie miałam czasu na pisanie czegokolwiek, a w święta jak to w święta, jeszcze mniej czasu choć niby wolne. :) Przepraszam za jakość bo jest okropna, ale wena nie jest moją przyjaciółką w ostatnim czasie. :(
Trochę się tutaj wyjaśniło... Ale nie do końca. Jest to  już ostatni rozdział na blogu do napisania został jeszcze Epilog.... Czy będzie happy end?  Mogę tylko podpowiedzieć, że zależało  mi na tym by to opowiadanie było zamknięte pewną klamrą. Akcja opowiadania rozpoczęła się na cmentarzu i na cmentarzu również się zakończy. Tyle mogę wam zdradzić :) 

Rozdział dedykuję Asi, która mnie męczy o niego od czasu publikacji poprzedniego rozdziału. Kochana mówisz i masz.

Dziękuję również Kamili, za cudowny prezent ! Jesteś wspaniała! BFF <3

 Kochani  życzę Wam wszystkiego dobrego w nowym roku, spełniania  waszych marzeń, pierwszego miejsca w Rio, wielu radości z życia prywatnego  jak i z osiągnięć naszych sportowców. Niech nadchodzący rok będzie lepszy od poprzedniego! :) Szczęśliwego 2016!


Zapraszam na 2 rozdział na Wojtku.! zagubieni-w-ciszy


POZDRAWIAM !!!
Paulka

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz:) Zobaczymy jak to będzie z tym happy endem. Epilog nie jest jeszcze napisany,choć ogólna koncepcja jest, wszystko zależy od tego co mi jeszcze przyjdzie do głowy. :)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. z jednej strony jestem baaaardzo happy że to tylko sen, ale z drugiej strony ten album... i Zuza... szkoda mi jej :'( i przepraszam... what?! what?! what?! jaki epilog?! jaki cmentarz?! ja już Ci obiecałam i obietnicy dotrzymam... jak kogoś uśmiercisz to znajdę cie nad tą Wisłą i ukatrupie... i nie żartuje :D

    Tobie też szczęścia w nowym roku i weeeeny, bo wiem jak to jest gdy nie chce wrócić :/

    PS. jak masz czas i ochotę to zapraszam do mnie na coś nowego :) na-wszystko-przychodzi-czas.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epilog, wszystko kiedyś ma swój koniec to opowiadanie również, choć ciężko będzie mi się z nim rozstawać. :(
      Kurcze.... Pod każdym rozdziałem groźby! Czas zacząć się bać :D Ukatrupisz, utopisz, choć taka śmierć w Wiśle pod stadionem narodowym nie byłaby zła. :D Przynajmniej ostatnie widoki za życia byłyby ładne! xd

      Dziękuję za wenę bo się przyda! Znając życie przyjdzie gdy wolne się skończy :)

      I oczywiście na Twoją twórczość zawsze mam ochotę ! Zaraz tam pędzę ! <3

      Dziękuję za komentarz! :) Pozdrawiam ;*

      Usuń
    2. z tym topieniem w Wiśle przy Narodowym to całkiem dobry pomysł... muszę się zastanowić :D

      Usuń
    3. Moje ostatnie życzenie! Jeśli mnie już mnie mordować to właśnie tak!!! mam nadzieję, że ten pomysł będzie rozpatrzony pozytywnie xd

      Usuń
  3. Masz szczęście, że to był tylko sen!
    No Andrzej teraz to się musisz napracować, żeby odzyskać zaufanie Zuzy :)
    Kochana dziękuję za rozdział i chcę Ci powiedzieć że nadal będę Cię męczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje sobie z tego sprawę, ale przynajmniej dzieki Tobie mam motywację do dalszego pisania ! :)
      Tak Andrzejek niech pracuję i się stara, ale czy mu to wyjdzie to się okaże. :)

      Dziękuję za komentarz! :) Pozdrawiam ;*

      Usuń
  4. O matko. Idę na kolanach do wymyślonego narzeczonego. Ja tego nie skomentowałam? Ale mi kurde wstyd.
    Karol jak zawsze musi tej łajzie dupę ratować. Takie to trochę znajome :D Ale Andrzej ma naprawdę cudownego przyjaciela. Jest, wspiera i pomaga. Karol to prawdziwy skarb. No i słowa uznania za to, ze jednak coś jej tam tłumaczył, próbował wyjaśnic i na siłę nie próbował go bronić. Kłos - w tym roku jeszcze więcej prezentów za 0zł.
    A Wrona - jak on mi strasznie kogoś przypomina. I chociaż chcę go nie lubić to tutaj nie potrafię. Taka mała kupa nieszczęść, która na nowo pokochała. Zuza, miej serce i daj temu nieogarniętemu czlowiekowi szansę. Może i mógł powiedzieć Ci wcześniej ale.. on Cię kocha.
    Pozdrawiam. Bez musku to i komentarz słaby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie znajome.... Już mnie nie obrażaj dobra?? :P Ale tak masz racje KAROL to skarb, PRAWDZIWY PRZYJACIEL to skarb.
      Myślę, że Plus go odpowiednio wynagrodzi xd
      Wiem kogo Ci Wrona przypomina, i no nie wiem czy taka mała kupa nieszczęść, w końcu ma ponad 2 metry xd
      I taka mała uwaga! Nigdy nie masz musku :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń