Czułaś się źle, od kilku dni, nie miałaś ochoty nawet na spotkania z
Mileną, nie wychodziłaś z domu, a w pracy wzięłaś kilkudniowy urlop. Siedziałaś
cały dzień pod kocem pijąc herbatę i myślałaś co masz zrobić. Nie wiedziałaś, ale tęskniłaś za nim. Brakowało ci go w każdej
sekundzie twojego życia, a ta samotność jaką teraz stworzyłaś nie pomagała.
Nawet ten głupi koc pachniał nim... Westchnęłaś jeszcze mocniej się wtulając o wy puchowy materiał. Wiesz, że się starał. Przychodził pod drzwi, prosił o rozmowę, jednak
ty nie chciałaś. Nie mogłaś z nim rozmawiać, najpierw sama musiałaś to
poukładać by cokolwiek mu odpowiedzieć. Sama już nie wiedziałaś co masz zrobić,
nie wiedziałaś czy Karol miał rację, czy może nie? Cichy głosik w głowie
podpowiadał, że tak, jednak coś cię powstrzymywało. W głowie krążyło milion pytań, na które nie potrafiłaś znaleźć odpowiedzi. Rozejrzałaś się po salonie i w oczy rzucił ci
się bukiet białych róż , które zostawił ci pod drzwiami ostatnim razem,
patrzyłaś na nie przez dłuższą chwilę. Czy gdyby nic do ciebie nie czuł
podarowałby ci je? Kochasz go i temu nie
możesz zaprzeczyć, same myśli o nim sprawiają, że twoje serce ogarnia przyjemne ciepło. Patrząc na ten bukiet
zaczynasz rozumieć, że to co było przestaje mieć znaczenie, liczy się tylko jego osoba.
I jeśli jest możliwość, by coś mogło się poprawić, musisz ją wykorzystać. Bez niego
na pewno nic nie będzie lepiej. Poderwałaś się z miejsca, wzięłaś klucze od
mieszkania i wybiegłaś z niego, kierując się w stronę domu
środkowego. Bałaś się rozmowy z nim, ale wiedziałaś, że musicie porozmawiać i
tak już zbyt długo zwlekałaś.
- Andrzej otwórz. - mówiłaś cicho naciskając uporczywie dzwonek do drzwi, jednak nikt nie odpowiadał. Wyciągnęłaś telefon z kieszeni i wybrałaś numer Wrony, odpowiedziała ci jedynie poczta. Zaczął cię ogarniać dziwny strach. Miałaś wrażenie, że coś się stało.
- Pani do Andrzejka? - spytała starsza kobieta z naprzeciwka, odwróciłaś się patrząc na nią, ona natomiast życzliwie się do ciebie uśmiechnęła.
- Tak. Widziała go pani? - spytałaś zaniepokojona
- Wyszedł z samego rana, pomógł mi wnieść zakupy, ale nawet nie wszedł na herbatę, a często tak robił. Dzisiaj bardzo się śpieszył. - machnęła ręką, podziękowałaś jej z wymuszonym uśmiechem i w szybkim tempie zbiegłaś po schodach. Gdzie mógł pojechać? Z tego co wiesz nie mieli dzisiaj treningu. Nie wiele myśląc pobiegłaś w stronę mieszkania Kłosa, na całe szczęście mieszkał tylko ulicę dalej.
- Zuzka? Coś się stało? - spytał otwierając ci drzwi, a na jego twarzy mieszało się przerażenie z zaskoczeniem.
- Jest Andrzej? - błagałaś w duchu by był, jednak Karol pokręcił tylko głową, oparłaś się zrezygnowana o ścianę i nie wiedziałaś już coś robić. W dodatku to dziwne przeczucie, że mogło się coś stać. - Musze z nim porozmawiać i to teraz.
- Chodź. - usłyszałaś głos środkowego, który zakładał kurtkę. - Chyba wiem gdzie jest.
- Andrzej otwórz. - mówiłaś cicho naciskając uporczywie dzwonek do drzwi, jednak nikt nie odpowiadał. Wyciągnęłaś telefon z kieszeni i wybrałaś numer Wrony, odpowiedziała ci jedynie poczta. Zaczął cię ogarniać dziwny strach. Miałaś wrażenie, że coś się stało.
- Pani do Andrzejka? - spytała starsza kobieta z naprzeciwka, odwróciłaś się patrząc na nią, ona natomiast życzliwie się do ciebie uśmiechnęła.
- Tak. Widziała go pani? - spytałaś zaniepokojona
- Wyszedł z samego rana, pomógł mi wnieść zakupy, ale nawet nie wszedł na herbatę, a często tak robił. Dzisiaj bardzo się śpieszył. - machnęła ręką, podziękowałaś jej z wymuszonym uśmiechem i w szybkim tempie zbiegłaś po schodach. Gdzie mógł pojechać? Z tego co wiesz nie mieli dzisiaj treningu. Nie wiele myśląc pobiegłaś w stronę mieszkania Kłosa, na całe szczęście mieszkał tylko ulicę dalej.
- Zuzka? Coś się stało? - spytał otwierając ci drzwi, a na jego twarzy mieszało się przerażenie z zaskoczeniem.
- Jest Andrzej? - błagałaś w duchu by był, jednak Karol pokręcił tylko głową, oparłaś się zrezygnowana o ścianę i nie wiedziałaś już coś robić. W dodatku to dziwne przeczucie, że mogło się coś stać. - Musze z nim porozmawiać i to teraz.
- Chodź. - usłyszałaś głos środkowego, który zakładał kurtkę. - Chyba wiem gdzie jest.
***
Siedziałeś wpatrzony w złote litery, znicz i białe róże kołyszące się na
wietrze. Jesteś tutaj od rana i sam nie wiesz co masz mówić, znowu się pogubiłeś i
nie potrafisz wyrazić swoich emocji... Przyjechałeś tutaj, bo zawsze tylko
Laura cię rozumiała, i tylko ona koiła twój ból. Nie miałeś pojęcia co dalej masz zrobić.
Zuzka nie chciała z tobą rozmawiać. Nie dziwiłeś się jej, jednak była tak
cholernie ważna, przyzwyczaiłeś się do jej obecności przy tobie i potrzebowałeś
do dalszego funkcjonowania. Chciałeś jej dawać szczęście, sprawiać by się
śmiała, kochać i wynagrodzić najpiękniej jak tylko potrafisz to, że odmieniła twoje życie, a dałeś jej jedynie
płacz i zawód na tobie. Brakowało ci jej, nigdy nie sądziłeś, że będziesz
potrafił pokochać po raz drugi, udało ci się to, nie wiesz jak to możliwe, ale
takie są fakty. Zuzanna doprowadziła do tego, że twoje serce zaczęło znowu bić,
bić dla niej. Dostałeś nową szansę na szczęście, a ją zaprzepaściłeś. Nawet już
ciężko ci się patrzyło w lustro. Spojrzałeś ponownie na kwiaty. Jak to
możliwe, że obie lubiły takie same?
- Chyba to was jeszcze łączyło oprócz wyglądu. Obie uwielbiacie białe róże. -
uśmiechnąłeś się delikatnie - Zawaliłem sprawę, co? Co mam teraz zrobić? To wcale nie jest tak, że Zuzka była dla mnie
tobą, nie widziałem w niej ciebie, to tylko wygląd, który ma najmniejsze znaczenie. To był tylko element,
dzięki któremu zwróciłem na nią uwagę, ale pokochałem za to jaka jest. Zresztą
wiesz najlepiej jak było, znasz mnie, nigdy bym jej celowo tak nie zranił. Nie
wiem jak mam ją do tego przekonać, co powiedzieć... Ona nie jest kimś zamiast
ciebie, bo ciebie nikt mi nie zastąpi, byłaś moją miłością i ciebie kochałem
naprawdę i zawsze już będę, już zawsze cząstka mojego serca będzie należała do
ciebie i nikt i nic tego nie zmieni. Mimo to pokochałem Zuzkę równie mocno co
ciebie i drugą część ma ona. Nie
sądziłem, że to możliwe, ale jakoś się stało, nie wiem jak... Ona teraz
stała się wszystkim.
- Wiesz co jeszcze mnie łączy z Laurą? - usłyszałeś za sobą i szybko cie
odwróciłeś. Zobaczyłeś brunetkę stojącą tuż za tobą i patrząc na ciebie -
Miłość do ciebie.
- Zuzik... - powiedziałeś cicho i przygarnąłeś ją do siebie - Ja przepraszam, ja wszystko ci wyjaśnię tylko daj mi szanse, proszę, jesteś dla mnie najważniejsza, nie wiem co jeszcze mam mówić... - słowa wypadały z twoich ust w ekspresowym tempie, nie były nawet składne, w tamtej chwili targało tobą zbyt wiele emocji, by cokolwiek miało logiczne wyjaśnienie.
- Nie musisz, słyszałam. To nie jest tak, że chce byś o niej zapomniał. To nie realne, wiem o tym. Chciałam, tylko byś kochał mnie jako mnie. -wtuliła się w twoją kurtkę, a ty delikatnie pogładziłeś jej plecy
- I tak jest. Nie potrafiłbym już bez ciebie żyć. - pocałowałeś ją w głowę tuląc jeszcze mocniej do siebie, wtedy zauważyłeś uśmiechniętego Karola, który uniósł kciuk do góry i poszedł jedną z alejek Bydgoskiego cmentarza. Brunetka dosunęła się od ciebie i usiadła na ławce na przeciwko ciemnoszarego pomnika, zrobiłeś to samo i objąłeś ją ramieniem.
- Miło wreszcie cię poznać. Przepraszam, że odbiłam ci Andrzeja. - uśmiechnęła się patrząc w stronę zdjęcia Laury.
- Myślę, że ona chciała by tak się stało. - stwierdziłeś przyglądając się jej zdjęciu, była na nim naprawdę szczęśliwa.
- Wrona ty to umiesz się ustawić, masz dwie dziewczyny... - zaśmiałeś się słysząc słowa Zuzki, a ona szturchnęła cię w bok . Kochałeś ją, była twoim największym szczęściem, była kimś kto wypełniał na nowo twój świat, kimś bez kogo twoje życie było niczym. Wiedziałeś, że teraz musisz zrobić wszystko by ona czuła się przy tobie najszczęśliwszą kobietą na ziemi i niczego jej nie brakowało. Tylko dzięki niej twoje życie nabrało barw.
- Kocham cię – wyszeptałeś jej do ucha i ucałowałeś w głowę. Miałeś nadzieję, że teraz wszystko się ułoży, a samotność już nigdy nie powróci.
- Zuzik... - powiedziałeś cicho i przygarnąłeś ją do siebie - Ja przepraszam, ja wszystko ci wyjaśnię tylko daj mi szanse, proszę, jesteś dla mnie najważniejsza, nie wiem co jeszcze mam mówić... - słowa wypadały z twoich ust w ekspresowym tempie, nie były nawet składne, w tamtej chwili targało tobą zbyt wiele emocji, by cokolwiek miało logiczne wyjaśnienie.
- Nie musisz, słyszałam. To nie jest tak, że chce byś o niej zapomniał. To nie realne, wiem o tym. Chciałam, tylko byś kochał mnie jako mnie. -wtuliła się w twoją kurtkę, a ty delikatnie pogładziłeś jej plecy
- I tak jest. Nie potrafiłbym już bez ciebie żyć. - pocałowałeś ją w głowę tuląc jeszcze mocniej do siebie, wtedy zauważyłeś uśmiechniętego Karola, który uniósł kciuk do góry i poszedł jedną z alejek Bydgoskiego cmentarza. Brunetka dosunęła się od ciebie i usiadła na ławce na przeciwko ciemnoszarego pomnika, zrobiłeś to samo i objąłeś ją ramieniem.
- Miło wreszcie cię poznać. Przepraszam, że odbiłam ci Andrzeja. - uśmiechnęła się patrząc w stronę zdjęcia Laury.
- Myślę, że ona chciała by tak się stało. - stwierdziłeś przyglądając się jej zdjęciu, była na nim naprawdę szczęśliwa.
- Wrona ty to umiesz się ustawić, masz dwie dziewczyny... - zaśmiałeś się słysząc słowa Zuzki, a ona szturchnęła cię w bok . Kochałeś ją, była twoim największym szczęściem, była kimś kto wypełniał na nowo twój świat, kimś bez kogo twoje życie było niczym. Wiedziałeś, że teraz musisz zrobić wszystko by ona czuła się przy tobie najszczęśliwszą kobietą na ziemi i niczego jej nie brakowało. Tylko dzięki niej twoje życie nabrało barw.
- Kocham cię – wyszeptałeś jej do ucha i ucałowałeś w głowę. Miałeś nadzieję, że teraz wszystko się ułoży, a samotność już nigdy nie powróci.
***
Słońce świeciło nad
Bydgoszczą i przyjemnie ogrzewało moją twarz. Przemierzałem w ciszy doskonale
znane mi alejki bydgoskiego cmentarza.
Minęły kolejne trzy lata odkąd Andrzej wrócił do życia i odkąd na nowo
pokochał. Nawet nie wiecie jak bardzo się z tego z tego cieszyłem i cieszę
nadal. Zasłużył na to i w głębi duszy zawsze wiedziałem, że jeszcze spotka
kogoś ważnego. Gdy dotarłem na miejsce usiadłem na czarnej ławeczce i zerknąłem
na świeże białe róże znajdujące się we flakonie.
- Cześć mała. Andrzej z Zuzą ci przynieśli? – uśmiechnąłem się szeroko i spojrzałem na złotą obrączkę lśniącą na moim serdecznym palcu – Dzisiaj ich wielki dzień. Wiesz, on naprawdę się zmienił, znowu jest tym moim zwariowanym Andrzejem, a przede wszystkim szczęśliwym. Przeszedłem tutaj przed ich ślubem, bo chciałem ci podziękować, za to co zrobiłaś dla Andrzeja. Wiem, że to że poznał Zuzkę to twoja zasługa i wiem, że bardzo go wspierasz. Dziękuję ci za to, że mu pomagasz. Sam bym sobie z nim nie poradził, wiesz jaki jest uparty…. Ale obiecuje Ci, że nadal będę pilnował, by nie spierdolił własnego życia. Możesz być pewna. – dotknąłem delikatnie pomnika, chcąc potwierdzić obietnicę daną Laurze. Wierzyłem, że to dzięki niej Andrzej spotkał Zuzannę i że ona również pomagała mi jakoś doprowadzić go do porządku. Udało się nam to.
- Muszę już iść, zaraz zacznie panikować. – westchnąłem wstając z ławeczki - I nie bój się nie zapomnimy o tobie.
Wychodząc z cmentarza zamknąłem za sobą furtkę i wsiadłem do samochodu udając się do małego kościółka znajdującego się na przedmieściach Bydgoszczy, uśmiechnąłem się na widok Wrony, chodzącego w kółko Rozglądał się dookoła i nerwowo pociągał za rękaw garnituru.
- Kłos! No nareszcie! – krzyknął na mój widok
- Już tak nie panikuj. – zaśmiałem się i poprawiłem mu muchę. Chyba pierwszy raz widziałem go w muszce, ale uparł się, że na swoim ślubie musi wyglądać elegancko, gorzej niż panna młoda.
- Łatwo ci mówić, bo swój masz już za sobą. Masz obrączki ? – spytał mierząc mnie wzrokiem, zrobiłem przerażone spojrzenia, mina Andrzeja była nie do opisania, nie potrafiłem nie wybuchnąć śmiechem.
- Mam! A teraz chodź bo zaraz wszystko się zacznie.- popycham go w stronę kościoła i kilka chwil później zajmuję miejsce obok Mileny, patrząc jak brunetka w śnieżnobiałej sukni kroczy nieśmiało w stronę mojego przyjaciela, a gdy staje tuż obok niego uśmiechają się do siebie, a Wrona ściska mocniej jej dłoń. Kątem oka zerkam w stronę mojej żony, stojącej obok Włodarczyka i ciepło się do niej uśmiecham, a ona odwzajemnia mój gest. Gdy patrzyłem na Andrzeja i Zuzie, oraz wsłuchiwałem się w słowa przysięgi małżeńskiej czułem niesamowitą radość. Miłość jaka ich łączyła była wyczuwalna z daleka. Przez te trzy lata bywało różnie, kłócili się, ale zawsze na spokojnie wszystko wyjaśniali i co najważniejsze byli nierozłączni i kochali się. Byłem dumny z mojego przyjaciela i miałem pewność, że teraz już wszystko będzie dobrze. A samotność Andrzeja w końcu straciła swój wydźwięk.
Witajcie... To już koniec. Przepraszam za jakość epilogu, jednak wena mnie opuściła, a nie chciałam też odciągać w czasie zakończenie tego opowiadania.
Gdy zaczynałam to pisać na kilka miesięcy przed publikacja, nie miałam pojęcia, ze ta historia będzie dla mnie tak trudna. A była... To opowiadanie z pewnych względów pisało mi się bardzo ciężko.Trudno jest pisać o czymś do czego traci się przekonanie.. Naprawdę miałam wątpliwości, czy doprowadzę je do końca. Jednak nie potrafiłam go tak po prostu zostawić, dodatkowo wy mnie motywowaliście.
Chciałabym bardzo wam za to podziękować i zadedykować własnie Wam ten epilog ludziom którzy ze mną byli przez te całe opowiadanie i komentowali.
Chichotka, Lady Bucket, Paula M, Tyśś, ola11515, Dark Face, Win, Wiktoria znaczy zwycięstwo, lemurek79, Artis, zakochana w siatkówce, Klaudia Andrzejak, Anonimowy, Angelika, Anekos, Berryking, Rara Avis
Starłam się nikogo nie pominąć, kolejność jest przypadkowa, chciałam by znalazł się tu każdy kto choć raz coś napisał na moim blogu. Dziekuje Wam!
Kamila - Dziękuję ci za to, że jesteś, za to że mnie wspierasz w każdej chwili i wysłuchujesz moich dziwnych rzeczy. Już to kiedyś tutaj powiedziałam. Jesteś moim Karolem! Dziękuję za to, że pilnowałaś bym to skończyła, dziękuję za wszystko. Nie muszę tutaj zbyt wiele pisać i tak wiesz jak wiele dla mnie robisz choć uważasz, że za mało. Tak wcale nie jest, pomagasz i to jest najważniejsze i obiecuje ci, że już niedługo opierdzielimy razem słoik nutelli i tak będziesz mogła mi wpi***... Ale troszeczkę :D
Kasia Katarzyna - Znamy się chyba najdłużej i mam nadzieję, że ta znajomość szybko się nie skończy. Doskonale wiesz ile dla mnie znaczysz. Wydarzyło się już bardzo wiele, ale mimo to się przyjaźnimy. Dziękuję Ci za te 2 i pół roku! Za to, że zawsze mogę do ciebie napisać, za to że jesteś i mnie opierdalasz, oraz śmiejesz się z tego pana poniżej. Jeszcze raz dziękuję !
Wiktor - Jeśli o kimś mówię najbardziej zwariowany człowiek świata, to o tobie. Jako jedyny zamieściłeś komentarz pod jednym postem i od razu stałeś się fejmem większym niż Mickiewicz! A rym Andrzeju geju, został rymem roku! Dziękuję za tych kilka słów w komentarzu (nawet tych niesympatycznych z sympatii ;P ) Przy tym blogu już nie zapominam o Tobie!
- Cześć mała. Andrzej z Zuzą ci przynieśli? – uśmiechnąłem się szeroko i spojrzałem na złotą obrączkę lśniącą na moim serdecznym palcu – Dzisiaj ich wielki dzień. Wiesz, on naprawdę się zmienił, znowu jest tym moim zwariowanym Andrzejem, a przede wszystkim szczęśliwym. Przeszedłem tutaj przed ich ślubem, bo chciałem ci podziękować, za to co zrobiłaś dla Andrzeja. Wiem, że to że poznał Zuzkę to twoja zasługa i wiem, że bardzo go wspierasz. Dziękuję ci za to, że mu pomagasz. Sam bym sobie z nim nie poradził, wiesz jaki jest uparty…. Ale obiecuje Ci, że nadal będę pilnował, by nie spierdolił własnego życia. Możesz być pewna. – dotknąłem delikatnie pomnika, chcąc potwierdzić obietnicę daną Laurze. Wierzyłem, że to dzięki niej Andrzej spotkał Zuzannę i że ona również pomagała mi jakoś doprowadzić go do porządku. Udało się nam to.
- Muszę już iść, zaraz zacznie panikować. – westchnąłem wstając z ławeczki - I nie bój się nie zapomnimy o tobie.
Wychodząc z cmentarza zamknąłem za sobą furtkę i wsiadłem do samochodu udając się do małego kościółka znajdującego się na przedmieściach Bydgoszczy, uśmiechnąłem się na widok Wrony, chodzącego w kółko Rozglądał się dookoła i nerwowo pociągał za rękaw garnituru.
- Kłos! No nareszcie! – krzyknął na mój widok
- Już tak nie panikuj. – zaśmiałem się i poprawiłem mu muchę. Chyba pierwszy raz widziałem go w muszce, ale uparł się, że na swoim ślubie musi wyglądać elegancko, gorzej niż panna młoda.
- Łatwo ci mówić, bo swój masz już za sobą. Masz obrączki ? – spytał mierząc mnie wzrokiem, zrobiłem przerażone spojrzenia, mina Andrzeja była nie do opisania, nie potrafiłem nie wybuchnąć śmiechem.
- Mam! A teraz chodź bo zaraz wszystko się zacznie.- popycham go w stronę kościoła i kilka chwil później zajmuję miejsce obok Mileny, patrząc jak brunetka w śnieżnobiałej sukni kroczy nieśmiało w stronę mojego przyjaciela, a gdy staje tuż obok niego uśmiechają się do siebie, a Wrona ściska mocniej jej dłoń. Kątem oka zerkam w stronę mojej żony, stojącej obok Włodarczyka i ciepło się do niej uśmiecham, a ona odwzajemnia mój gest. Gdy patrzyłem na Andrzeja i Zuzie, oraz wsłuchiwałem się w słowa przysięgi małżeńskiej czułem niesamowitą radość. Miłość jaka ich łączyła była wyczuwalna z daleka. Przez te trzy lata bywało różnie, kłócili się, ale zawsze na spokojnie wszystko wyjaśniali i co najważniejsze byli nierozłączni i kochali się. Byłem dumny z mojego przyjaciela i miałem pewność, że teraz już wszystko będzie dobrze. A samotność Andrzeja w końcu straciła swój wydźwięk.
*** The End ***
________
Gdy zaczynałam to pisać na kilka miesięcy przed publikacja, nie miałam pojęcia, ze ta historia będzie dla mnie tak trudna. A była... To opowiadanie z pewnych względów pisało mi się bardzo ciężko.Trudno jest pisać o czymś do czego traci się przekonanie.. Naprawdę miałam wątpliwości, czy doprowadzę je do końca. Jednak nie potrafiłam go tak po prostu zostawić, dodatkowo wy mnie motywowaliście.
Chciałabym bardzo wam za to podziękować i zadedykować własnie Wam ten epilog ludziom którzy ze mną byli przez te całe opowiadanie i komentowali.
Chichotka, Lady Bucket, Paula M, Tyśś, ola11515, Dark Face, Win, Wiktoria znaczy zwycięstwo, lemurek79, Artis, zakochana w siatkówce, Klaudia Andrzejak, Anonimowy, Angelika, Anekos, Berryking, Rara Avis
Starłam się nikogo nie pominąć, kolejność jest przypadkowa, chciałam by znalazł się tu każdy kto choć raz coś napisał na moim blogu. Dziekuje Wam!
Kamila - Dziękuję ci za to, że jesteś, za to że mnie wspierasz w każdej chwili i wysłuchujesz moich dziwnych rzeczy. Już to kiedyś tutaj powiedziałam. Jesteś moim Karolem! Dziękuję za to, że pilnowałaś bym to skończyła, dziękuję za wszystko. Nie muszę tutaj zbyt wiele pisać i tak wiesz jak wiele dla mnie robisz choć uważasz, że za mało. Tak wcale nie jest, pomagasz i to jest najważniejsze i obiecuje ci, że już niedługo opierdzielimy razem słoik nutelli i tak będziesz mogła mi wpi***... Ale troszeczkę :D
Kasia Katarzyna - Znamy się chyba najdłużej i mam nadzieję, że ta znajomość szybko się nie skończy. Doskonale wiesz ile dla mnie znaczysz. Wydarzyło się już bardzo wiele, ale mimo to się przyjaźnimy. Dziękuję Ci za te 2 i pół roku! Za to, że zawsze mogę do ciebie napisać, za to że jesteś i mnie opierdalasz, oraz
Wiktor - Jeśli o kimś mówię najbardziej zwariowany człowiek świata, to o tobie. Jako jedyny zamieściłeś komentarz pod jednym postem i od razu stałeś się fejmem większym niż Mickiewicz! A rym Andrzeju geju, został rymem roku! Dziękuję za tych kilka słów w komentarzu (nawet tych niesympatycznych z sympatii ;P ) Przy tym blogu już nie zapominam o Tobie!
Pyskata- Tak się zastanawiam, czy po tym epilogu zostanę utopiona w Wiśle czy nie? Dziękuje za wszelkie wymiany zdań pod postami, rozmowy i groźby! Jak widać się posłuchałam! Ale czytając Twój rozdział na Wojtku zastanawiam się czy nie postąpić podobnie.
Marta - Mimo, że teraz rozmawiamy mniej dziękuję Ci za wszystko. Byłaś przy wymyślaniu tego opowiadania i pomogłaś mi przy sprawach organizacyjnych takich jak adres czy tytuł bloga. Bez Ciebie to opowiadanie mogłoby wyglądać gorzej. Jeszcze raz dziękuję, :)
Asia - Dziękuję, za to że prosiłaś mnie o kolejne rozdziały i motywowałaś do ich pisania! Bez ciebie na pewno pojawiały by się o wiele później. Jeśli chcecie dziękować komuś za rozdziały to tej pani za męczenie mnie o nie! :D
Mam nadzieję, że kolejność nikogo nie obrazi, i jeśli o kimś zapomniałam niech mi wybaczy !
Mam nadzieję, że kolejność nikogo nie obrazi, i jeśli o kimś zapomniałam niech mi wybaczy !
To opowiadanie przechodzi już do historii i będę tęsknić za Andrzejem i Zuzą.
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i zajrzycie na moje nowe blogi! Na razie mam przerwę od Wrony i aktualnie zajmuję się Włodim i Kwasem. Co nie oznacza, że do Andrzejka już nie wrócę! Bo wrócę. Ale o tym za chwilę.
Zapraszam Was na Włodarczyka, gdzie w tle będziecie mogli spotkać Losy Andrzeja i Luśki. zagubieni-w-ciszy Na tym blogu, aktualnie będzie można najczęściej mnie spotkać. :)
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i zajrzycie na moje nowe blogi! Na razie mam przerwę od Wrony i aktualnie zajmuję się Włodim i Kwasem. Co nie oznacza, że do Andrzejka już nie wrócę! Bo wrócę. Ale o tym za chwilę.
Zapraszam Was na Włodarczyka, gdzie w tle będziecie mogli spotkać Losy Andrzeja i Luśki. zagubieni-w-ciszy Na tym blogu, aktualnie będzie można najczęściej mnie spotkać. :)
Zapraszam również na opowiadanie z Kamilem Kwasowskim w roli głównej! Na razie jest tam tylko prolog, reszta jak napiszę trochę więcej Wojtka. niewyleczona-milosc
Tak jak wspomniałam, mam przerwę w pisaniu o Andrzeju, ale nie na długo bo w planach jest kolejny blog, na razie nie ma tam nawet szablonu, ale możecie się zapoznać z bohaterami. Dodam jeszcze, że spotkacie się tam z zupełnie nową odsłoną Andrzeja w moim wykonaniu :) najgorsze-wspomnienie
Zapraszam Was na wyżej wspomniane historie. :)
Jeszcze raz dziękuję za wszystko!
POZDRAWIAM !!!
POZDRAWIAM !!!
Paulka
o ciuwa jestem pierwsza!!!!!!
OdpowiedzUsuńnie bój się, za to cię w Wiśle nie utopię a jedyne co mogę zrobić to mooooocno cię wyściskać :D ten epilog jest piękny, naprawdę cudowny *.* no a tyko byś spróbowałą zakończyć tak jak ja na WŁODARCZYKU prawdopodobnie to plan z Wisłą wszedłby w życie! nie żegnam się z tobą bo jeszcze będziemy pewnie nie raz się kontaktować jak nie na gg to na zagubionych, a niedługo na kolejnym Andrzeju mam nadzieję :D
UsuńBuziaki :*
Będę żyłą ! Ale uprzedzam Cię, jeśli ten Włodek u Ciebie się nie ogarnie i nie powie Idze, albo to się źle skończy, to lepiej nie spaceruj ze mną nad Wisłą! :D Taka drobna rada! Bo to " tak jak ja na Włodarczyku" nie daje mi spokoju!
UsuńDziękuję ci za komentarz ! I oczywiście, że będziemy się widzieć! Jak nie u mnie to u Ciebie no i moje gg zawsze stoi otworem ! :) Pozdrawiam ;*
ha teraz to ty mi grozisz :p mam świadków! :D
UsuńJa nie robię nic złego! Sugeruję tylko dla Twojego dobra! :D Po za tym wszystko zależy od Ciebie! :P
Usuńjaki jest smak samotności? cynamomonowy ogórkowy cytrynowy miętowy gorzki słodki
UsuńJest taki sam jak smak wszystkiego innego. Kiedycz czytałam hitorię pewnej kobiety https://www.samotneserca.pl/samotni#anna_historia tam były wymienione chyba wsystkie jej smaki Pozdrawiam
Paula, powinnaś urodzić się na Krecie. Wiesz Dlaczego ? Bo tam mieszkają KRETYNKI. Dwie baby w ciąży ryczą mi tutaj od 15 minut po tym zakończeniu. I jeszcze ta muzyka. WIESZ CO TO ZNACZY MIEĆ NAD UCHEM DWIE ROZHISTERYZOWANE BABY W CIĄŻY!? NIE WIESZ... No to tak Dwa pączki z nadzieniem Adrianowym i Stasiowym mówią, ze jest mega, mega,mega ! A ja mówie- nie jest źle. Chodź moja skromna osoba i tak jest większym fejmem niż Ty mimo, że nic nie pisze. Hue,Hue,Hue. I Informuję Cię, że najbardziej zwariowany człowiek Swiata - Dorasta i poważnieje, by spełnić się w najważniejszej roli, którą mi los zgotował. Mimo to nie trać głowy ! I TAK BĘDĘ PRZEZAJE*** BISTY.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się Lamusie I DZiękujemy Ci za wszystko LOFKI KISKI I CIEPŁE PRZYTULASKIIIII <3<3<3
Twój W
PS. JEST PÓŁNOC A JA LECĘ PO PĄCZKI :(
Zastanawiam się, czy zawsze będziesz mnie obrażał i to na MOIM blogu. A jesteś fejmem bo JA piszę bloga a Ty możesz komentować! I Wikuś, każdemu możesz mówić, że dorastasz i poważniejesz, ale i tak każdy tylko na te słowa zaśmieje. Tak jak ja teraz! :D Ty i bycie poważnym to przeciwieństwa i każdy o tym wiem. Jednak uważam, że swoją rolę wypełnisz świetnie.
UsuńCieszę się, że komuś się to podoba, a konkretnie dwóm sympatycznym Kasiom, które potrafią docenić to co piszę, a nie tylko nie jest źle, nie jest najgorzej...
Przytulaski dla Was ode mnie ! :) I dziękuję za ten przemiły komentarz :D
"WIESZ CO TO ZNACZY MIEĆ NAD UCHEM DWIE ROZHISTERYZOWANE BABY W CIĄŻY!? " To Ty jeszcze nie wiesz co to znaczy chcieć a nie mów wpie***lić Pauli. Biorę dwie baby w zamian za tą niemoc. :)
UsuńDzięki Kamila, dzięki .......
UsuńKamila ! Oddaję baby za darmo ! Dopalcę nawet 1 Tylko weź zrób zapas śledzi.
UsuńPogadam z sąsiadem by co godzinę nowy tir z nimi podjeżdżał. Albo dwa. Lub trzy bo jak poczuję śledzia, to i sama zachcę. Z nutellą <3
UsuńOpłata 1zł + VAT :)
Paula - nie masz za co. Gorąco się polecam! :D
Patrząc na Waszą wymianę zdań Zaczynam wierzyć że ja to jednak mam mózg xd
UsuńDziękuję to pierwsze, co chcę napisać - dziękuję, za możliwość uczestniczenia w jednej z Twoich przygód związanych z pisaniem. Historia była wzruszająca i piękna.
OdpowiedzUsuńRównież dziękuję, za obecność niemal pad każdym z rozdziałów, naprawdę wiele to dla mnie znaczyło. I cieszę sie, że ta w pewien sposób dziwna historia komuś się spodobała. Pozdrawiam :*
UsuńZamiast uczyć się jak pisać streszczenie logiczne na maturę z polskiego czytałam całe opowiadanie. Jeśli zawale przez Ciebie maturę, to chcę żebyś wiedziała, że było warto.
OdpowiedzUsuńEpilog naprawdę mi się podoba. Bałam się, że sen Andrzeja mógł się spełnić. A tak się nie stało!!♡
Cieszę się że moje opowiadanie wygrało z maturą xd mam nadzieje że zdasz ja kapitalnie :) i trzymam za to kciuki :)
UsuńBardzo mi miło że epilog się spodobał. ;) nie Potrafiłabym skończyć tego opowiadania smutno ;) Dziękuję za komentarz i Pozdrawiam :*
Paula masz szczescie, ze opowiadanie zakonczone happy endem bo wiem, gdzie mieszkasz (przynajmniej mieszkalas). Lubie takie zakonczenia :) wiesz, ze ja kocham wszystko co Ty piszesz i zawsze bede meczyla Cie z nowymi rozdzialami!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na nowosci! :)
Dzięki temu ze mnie męczysz mam motywację :) :P Wiem, że się cieszysz, bo pewnie jak większość za smutne zakończę powiesiłabyś mnie na suchej gałęzi :P
UsuńPostaram się nie zawodzić i cały czas coś tam tworzyć :)
Pozdrawiam ;*
" już niedługo opierdzielimy razem słoik nutelli i tak będziesz mogła mi wpi***... Ale troszeczkę :D" Będę mogła Ci wpi******* <3 <3 <3 Popłakałam się ze szczęścia. <3 Dziękuję :* #zrobiłabymtoibeztwojejzdogyaleterazwpierdolbędziemilsza
OdpowiedzUsuńCo to ja. A skomentować. Wiesz co ja na ten temat sądzę, wiesz dlaczego tam bardzo lubiłam Andrzeja, i wiesz co najchętniej bym Ci tu teraz napisała. Wiesz to wszystko. A ja wiem ile razy wątpiłaś, wkurzałaś mnie gadaniem, ze nie skończysz, że nie umiesz a jednak sobie poradziłaś. I na prawdę jestem z Ciebie bardzo, bardzo dumna. #odziwojesteśmądrabezmusku #cudaidziwy
Ja wiem, że kiedyś powiem o kimś tak jak Karol o Andrzeju. Wiem to, czuję to w próżni, sercu,kościach i cyckach. I tak bardzo się cieszę, ze ona mu wybaczyła, że im się udało, że dała mu szansę. Byl kretynem, co mógł jej powiedzieć od razu, ale cóż.. Andrzej to Andrzej. Wszyscy cieszą się szczęściem Wrony i Zuzy a ja cieszę się radością Karola. Bo sama wiem jak bardzo musi być w tej chwili szczęśliwy. A uhahany Kłosik to +100 do mojego uhahania.
Nie umiem skomentować logiczne, prepraszam. Opowiadanie na pewno było dla mnie samej wyjątkowe. Ty wiesz czemu. Good job, Ty bezmuski Wkurwiaku :)
Słoik nutelli najważniejszy<3
UsuńWiem dlaczego lubiłaś Andrzejka ( jak nigdy :p ) Jestem dumna , że jesteś dumna ! :D Udało się jakoś to doprowadzić do końca i z tego się cieszę. Kłosik jest super i jego szczęście jest najważniejsze! Myślę, że nie potrafiłby inaczej się cieszyć. Andrzejek jak to Andrzejek taki duży nieogar życia i tyle w temacie.
Opowiadanie było wyjątkowe i dla mnie, ale mogło być lepsze i powinno!
Dzięki za komentarz ! Pozdrawiam ;*