Informacja !

Jeśli nie możecie otworzyć zakładek z boku, bo zbyt szybko się otwierają i znikają, wystarczy nacisnąć: ctr- Zakładki powinny się wysuwać z lewej strony :)
Niestety blog jest uzależniony od przybliżenia w przeglądarce, dlatego mogą wystąpić problemy. :(

niedziela, 17 maja 2015

Samotność druga

Chodziłeś spokojnie po bydgoskim parku. Rozmyślałeś o tym co się ostatnio dzieje. O tym, że straciłeś swoją ukochaną, że nic nie jest jak kiedyś. Nie uśmiechasz się jak dawniej, kawa nie smakuje tak samo jak w jej towarzystwie, nawet siatkówka nie sprawia ci tyle radości co wtedy, gdy siedziała na trybunach Łuczniczki i trzymała za ciebie kciuki. Nawet przeniesienie się do Bełchatowa nie wiele ci dało. Czujesz jednak cicha nadzieję że to wszystko wróci. Widzisz jak zachmurzone niebo nagle się rozpogadza. Wzdychasz tylko patrząc na wyglądające słońce. Jednak masz pewien nie pokój, ktoś delikatnie dotyka twojego ramienia. 
- Andrzejek… - marszczysz brwi, chyba zwariowałeś, nie możesz jej słyszeć. Odwracasz się powoli. 
- Laura? – pytasz nie dowierzając, ona tylko zaczyna się śmiać. 
- Kochanie, zawsze lubiłam jak robiłeś taką nie ogarniającą niczego minę. – odpowiada czochrając ci włosy. Podchodzisz bliżej i dotykasz jej policzka. 
- To naprawdę ty, jesteś tu.. – mówisz spoglądając w jej oczy, czujesz się tak bardzo szczęśliwy. Ona jest przy tobie, patrzy na ciebie i się uśmiecha. Jej ciemne falowane włosy opadają na ramiona, a śnieżnobiała sukienka powiewa delikatnie na wietrze.
- Przecież obiecałam, że zawsze będę przy tobie. – stwierdza z oczywistością. Przygarniasz ją do siebie wtulając się w jej włosy.
- Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłem. – mówisz jeszcze mocniej ją tuląc. Wszystko jest takie idealne, aż za bardzo . Promienie słońca was ogrzewają, ona się uśmiecha do ciebie i znowu tutaj jest 
- Wiem Andrzejku. Ale ty nie możesz się zamykać na świat. – spojrzałeś na nią zaskoczony. Znowu nic z tego nie rozumiałeś. 
- O czym ty mówisz? Przecież tu jesteś. Znowu wszystko będzie jak kiedyś. Będziemy szczęśliwi. – mówiłeś, ona tylko kręciła głową. 
- Niedługo zniknę. Ty ułóż sobie życie. Zawsze byłeś najważniejszy, ale teraz musisz… - zaczęła, ale jej nie dałeś dokończyć 
- Nie! Ja chce być z tobą…. Nie chce nikogo innego. Kocham cię. Nie zostawiaj mnie znowu. Nie odchodź. – błagałeś ze łzami w oczach. Twoja towarzyszka przybrała tylko zakłopotany wyraz twarzy.
- Andrzejku, będzie dobrze zobaczysz. Będę obok ciebie zawsze kiedy będziesz mnie potrzebował. Do widzenia kochanie.musnęła delikatnie twoje usta i odwróciła się by odejść. Patrzyłeś jak jej sylwetka się oddala, ale nie mogłeś nawet się poruszyć by ją zatrzymać
-Laura! Zostań, proszę….. Laura… - krzyczałeś płacząc, ona zniknęła. Przymknąłeś powieki czując jak po twoich policzkach spadają łzy. Odeszła… 
- Andrzej ! – usłyszałeś czyjś krzyk otworzyłeś oczy i zobaczyłeś twarz Kłosa. Rozejrzałeś się po pomieszczeniu i zorientowałeś się, że jesteś na kanapie w karolowym mieszkaniu. – Śniła ci się? – spytał i usiadł na fotelu patrząc na ciebie smutnym spojrzeniem. Czyli to wszystko to był sen? No tak, co ty sobie wyobrażałeś że zmartwychwstała.​ Ona już nie wróci. 
- Kazała mi ułożyć sobie życie. – mruknąłeś i podniosłeś się do pozycji siedzącej. Nie masz w tym momencie pojęcia po co Ci to powiedziała? Przecież to oczywiste, że ty nie chcesz w swoim życiu już żadnej innej kobiety. Westchnąłeś i skierowałeś wzrok na przyjaciela. Karol się zamyślił na chwilę. 
- To dziwnie zabrzmi, ale ma racje. Martwię się o Ciebie. – westchnął cicho i spojrzał na ciebie 
- Nie potrafię…. – stwierdziłeś i schowałeś twarz w dłonie. Nie potrafiłeś tak po prostu wymazać z pamięci tego co było między wami i tego jak wielkie znaczenie miała ona dla ciebie. Miałeś tak po prostu przestać tęsknić i o niej zapomnieć? Nie chciałeś tego robić.
- Myślę, że chyba trzeba porozmawiać z.. – zaczął, ale ty wiedziałeś co chce powiedzieć. 
- Nie jestem wariatem Karol ! – krzyknąłeś i spojrzałeś na niego groźnie. Doceniasz to, że chce ci pomóc, ale bez przesady. Nikt obcy nie będzie ingerował w twoje życie. Po za tym, co taki psycholog mógłby ci powiedzieć? Przecież nie przeżył tego co ty, nie siedzi w twojej głowie i nie ma pojęcia jak się czujesz. Jak bardzo tęsknisz i jak bardzo kochasz swoją Laurę. Uwielbiasz momenty gdy Ci się śni, gdy choć przez chwilę jest przy tobie, a ty możesz się poczuć szczęśliwy. Szkoda tylko, że tak szybko nadchodzi nowy dzień i musisz się budzić...

~*~



Poranne słońce stukało do twoich rolet. Obudziłaś się z uśmiechem na twarzy i przeciągnęłaś na łóżku. Czułaś się wyspana, co cię zadziwiło. Wstałaś z łóżka i odsunęłaś roletę. Bełchatów tętnił już życiem, a wcześniej wspomniane słońce było dość podejrzanie wysoko. Szybko rzuciłaś się w stronę swojego telefonu. 11:30, dokładnie dwie godziny temu miałaś być w pracy. Rzuciłaś się szybko w wir przygotowań do wyjścia. I potykając się o próg wybiegałaś z mieszkania szybko je zamykając. Taka właśnie byłaś Zuzanno, chaotyczna, roztargniona, z ogromnym burdelem w głowie i zmienianiem zdania co moment. Jednak miałaś świetne życie i byłaś naprawdę szczęśliwą kobietą. Twoi rodzice mieszkali wraz z babcią i młodszą siostrą pod Bydgoszczą w cudownym domku z ogrodem. Ty, wprowadziłaś się do mieszkania babci. Miałaś wierną przyjaciółkę, na którą zawsze mogłaś liczyć. I kochanego chłopaka. Czego chcieć więcej? Może tego, żeby twoje życie się ustabilizowało i nie rządził nim przypadek. Spojrzałaś na ogromne logo warsztatu samochodowego ojca twojej przyjaciółki i wpadłaś do środka niczym burza, zrzucając po drodze skrzynkę z narzędziami. Nie oglądając się za siebie popędziłaś do małego pokoiku, by przebrać się w czarno niebieską flanelową koszulę w kratę i robocze ogrodniczki. Tak byłaś dziwnym typem człowieka, inne kobiety kręciły perfumy szpilki, a ty lubiłaś naprawiać samochody. Chociaż, nie stroniłaś od kobiecego ubioru. 

- Spóźnienie, dwie godziny 200 z pensji. – zaśmiała się szatynka, o dużych błękitnych oczach. Spojrzałaś na nią przepraszająco. 
- Mila! Przepraszam! – krzyknęłaś – Szefa nie ma? – spytałaś z nadzieją i zapiałeś szelki od ogrodniczek. 
- Nie, dzisiaj ja tu rządzę. Możesz się swobodnie bawić w tych swoich smarach kluczykach i innych takich – Odetchnęłaś i ruszyłaś w stronę warsztatu jednak twoja przyjaciółką przetrzymała cie z rękę
- Tak? – spojrzałaś na nią zaskoczona. Ona się tajemniczo uśmiechnęła
- Kochanie powiedz mi co to za facet był ten w sklepie? – zmarszczyłaś brwi nie miałaś pojęcia o co chodzi szatynce.
- Facet? – mruknęłaś nie mogąc skojarzyć faktów. W twoim przypadku to była norma.
- No ten co się tak dziwnie gapił wczoraj w sklepie. Taki brodaty. – opisywała ci gestykulując. Nagle przed oczami stanął ci wizerunek dość wysokiego mężczyzny o niebywale smutnym spojrzeniu. Wyglądał na strasznie zagubionego. Przez chwilę myślałaś, że skądś znasz ten charakterystyczny zarost i błękit oczu, ale ci się chyba tylko wydawało. 
-Nie znam go. I mam już faceta, ma na imię Kuba. – przypomniałaś Milenie, ona tylko się zaśmiała i pokręciła głową. Średnio za sobą przepadali, ale musieli się tolerować przy tobie. Nagle z wnętrza warsztatu usłyszałyście głosy podeszłaś do drzwi i delikatnie je uchyliłaś. Miałaś już przywitać klientów gdy coś cię powstrzymało. 
- Andrzej nigdy nie dam ci mojego samochodu! Jak można złapać kapcia w dwóch oponach?! No jak?! –krzyczał zirytowany mężczyzna dość wysokiego wzrostu.
- Wojtek, no przepraszam, zapłacę za to. – westchnął drugi wchodząc do wnętrza za nim. To był on. Chłopak o przenikliwym smutnym spojrzeniu, który wpatrywał się w ciebie wczorajszego wieczoru. Nie wiesz czemu, ale nie mogłaś zrobić choćby kroku. Jego obecność cie paraliżowała. Nie wiesz czemu tak się działo. Nigdy wcześniej nie doznałaś takiego uczucia, zawsze byłaś odważna i nikt cie aż tak nie onieśmielał. Jednak musiałaś się jakoś przełamać. 
- Dobra, zrobimy tak. Ja skoczę teraz po mój samochód i nim pojedziemy, a ty w tym czasie załatw tutaj. Nie wiem czy ci zrobią to na zaraz, a za niecałe 4 godziny mamy być w Warszawie. – ponownie odezwał się Andrzej, o ile dobrze zapamiętałaś.
- Zuza no co tak stoisz rusz tyłek do nich! -usłyszałaś ponaglanie przyjaciółki, która spojrzała na ciebie z nad sterty papierów. Otworzyłaś szczerzej drzwi i wyszłaś do klientów. Niestety został tylko jeden z nich, a drugi właśnie zniknął gdzieś za rogiem ulicy. 
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? – powiedziałaś drżącym głosem.
- O cześć. Nie wiedziałem, ze dziewczyny też są mechanikami. – stwierdził lekko zakłopotany.
- A ma pan z tym jakiś problem? – powiedziałaś lekko oburzona, choć mężczyźni zawsze się dziwili na twój widok. 
- Ależ skąd. – uśmiechnął się zawadiacko – Poszły mi opony przez jednego pacana. Mogłaby pani coś z tym zrobić? 
- Zaraz obejrzymy to pańskie autko.- zaśmiałaś się i podeszłaś do auta chłopaka. On tylko ci się badawczo przyglądał jakby się nad czymś zastanawiał. 
- Wydaje mi się, że skądś panią znam. – stwierdził świdrując cię spojrzeniem. Ty tylko się zaśmiałaś ironicznie.
- Kiepski tekst na podryw. – parsknęłaś śmiechem i poprosiłaś chłopaka by wjechał samochodem do środka. Posłusznie to uczynił i nadal na ciebie badawczo patrzył jakbyś była jakimś ciekawym eksponatem. 
- Ale pani mi naprawdę kogoś przypomina. – westchnęłaś tylko i wiedziałaś, ze tak łatwo nie da za wygraną. Nie miałaś jednak pojęcia, że ty naprawdę kogoś przypominasz temu chłopakowi. Kogoś kto był tak bardzo podobny do ciebie…. I w tym momencie było dla ciebie lepiej, że Wojtek nie miał pojęcia skąd cie zna.

________

Witajcie kochani. :)  Poznaliście główną bohaterkę. Co o niej sądzicie? Rozdział dodaje dzisiaj, ale później przez dłuższy czas się nic nie pojawi ponieważ, wyjeżdżam na mały odpoczynek, by zrelaksować przed sesyjką. :D I będę niecierpliwie czekać na Ligę światową w naszym wykonaniu :) #GoPoland
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. niedługo po nadrabiam zaległości na waszych blogach. :) 

4 komentarze:

  1. Ulalala czyli mechanik, no ładnie. Aż się boję jak Endrju ją zobaczy to pewnie tam zemdleje, a Karollo tego samego dnia zawiedzie go do psychiatry, biedak. Wronka jakiś nie ogarnięty kierowca chociaż dzięki temu jeszcze raz spotka Zuzę. Odpoczywaj tam tylko pamiętaj o nas!
    Buziaki i udanego wypoczynku!
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. pani mechanik? Why not. No, Endrju to na zawał chyba padnie, jak ją zobaczy. I, jak powiedziała poprzedniczka, Karolek zawiezie go do psychiatry. Ale jeśli ona kogoś przypomina i Wojtkowi i Andrzejowi, a sama mówi, że skądś kojarzy smutne niebieskie oczy, to to nie może być przypadek, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co myślę o tym opowiadaniu :D
    Pisałam to już chyba sto razy, więc napiszę po raz sto pierwszy. KOCHAM TE OPOWIADANIE <3

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zuza mnie zaintrygowała :) czuję, że będzie ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń