Informacja !

Jeśli nie możecie otworzyć zakładek z boku, bo zbyt szybko się otwierają i znikają, wystarczy nacisnąć: ctr- Zakładki powinny się wysuwać z lewej strony :)
Niestety blog jest uzależniony od przybliżenia w przeglądarce, dlatego mogą wystąpić problemy. :(

poniedziałek, 25 maja 2015

Samotność trzecia

Było późne popołudnie, wyszłaś z pracy telefonując do Kuby, że możecie się wieczorem spotkać. Ostatnio mało czasu spędzaliście razem. Nie wiesz dlaczego tak się dzieje. Może to wina tego, że jesteście zapracowani. Spacerujesz powoli przemykając oczy i wsłuchujesz się w słowa ulubionej piosenki lecącej akurat w twoich słuchawkach. Lubiłaś takie spacery, zwłaszcza gdy było już odczuwalne wiosenne powietrze. Uśmiechnęłaś się do siebie krocząc w stronę swojego mieszkania, nawet nie zauważyłaś, gdy na kogoś wpadłaś, a twoje słuchawki powędrowały na chodnik. Podniosłaś je w pospiechu i dopiero po chwili zauważyłaś stojącego obok ciebie mężczyznę 
- Przepraszam. - uśmiechnęłaś się w jego kierunku. On natomiast patrzył na ciebie dziwnym wzrokiem. Widziałaś w jego oczach ból mieszający się niedowierzaniem.   
- Czy... my...- zaczął jakby zastanawiając się jak ma dobrać słowa. - Czy my się nie znamy? - wydobył z siebie drżącym głosem. Zamrugałaś szybko oczami przyglądając się mu. 
- Nie. - odpowiedziałaś szybko,  jego twarz nagle posmutniała. - Chociaż masz wrażenie, że gdzieś już się widzieliśmy. - mogłaś przysiąc, że tym razem przez jego twarz przemyka nadzieja.  
- Tak? - zapytał wyczekując. Zastanawiałaś się gdzie go mogłaś spotkać. Nagle dostałaś olśnienia.  
- Wiem, Pan był nie tak dawno w sklepie, a potem w naszym warsztacie. Nie mieliśmy okazji porozmawiać. - stwierdziłaś posyłając mu delikatny uśmiech, a chłopak wypuścił z siebie ze zrezygnowaniem powietrze.  
- Tylko tyle? - powiedział cicho spuszczając głowę.  
- Przykro mi, ale tak. - spojrzałaś na niego przepraszająco, dziwiło cię jego zachowanie. Wtedy w sklepie też ci się przyglądał. Nie masz tylko pojęcia dlaczego.   
- Na pewno nic więcej nie pamiętasz? - dopytywał, jednak ty tylko pokręciłaś głową, zaczął cię już trochę przerażać. Obdarzył cię jeszcze jednym spojrzeniem i udał się  tylko sobie znanym kierunku, a w jego oczach lśniły łzy. W tym momencie poczułaś coś dziwnego. Miałaś ochotę zatrzymać go i... I sama nie wiesz co. Kompletnie go nie znasz, ale wydawało się być w nim coś intrygującego. W dodatku ten jego smutek w oczach, który sprawiał , że również ciebie coś ściskało w środku. Nie rozumiałaś uczuć, które tobą w tej chwili władały. Wyciągnąłeś ponownie telefon z kieszeni i napisałaś swojemu chłopakowi byście przełożyli spotkanie. Nie miałaś jakoś ochoty spotykać się z nim dzisiaj. Dzisiaj w głowie miałaś tylko tego dwumetrowego człowieka.


  *** 


Siedziałeś w swojej sypialni leząc na łóżku i gapiąc się przez okno. Zaczynało się już ściemniać, spojrzałeś na zegarek stojący na szafce nocnej, twoi koledzy zapewne kończyli wieczorny trening. Dlaczego cię na nim nie było? Odpowiedź jest prosta, śliczna brunetka która stanęła na twojej drodze gdy na niego podążałeś. Wziąłeś do ręki ramkę z jej zdjęciem i uważnie się mu przyjrzałeś. Ta dziewczyna na ulicy wyglądała jak ona. To była Twoja Laura. Nie rozumiałeś skąd się tu wzięła. Laury już nie ma. To nie mogło być tylko twoje przewidzenie, rozmawiałeś z nią. Gdy ją wtedy zobaczyłeś czas się zatrzymał, wszystko dookoła zniknęło, była tylko ona. I jej śliczny uśmiech, który przyśpieszył twoje bicie serca. Miałeś ochotę po prostu wziąć ją w ramiona i powiedzieć, że tęskniłeś. Jednak nie chciałeś robić z siebie wariata. Gdy powiedziała ci, że cię nie pamięta, że się nie znacie. Zabolało tak strasznie zabolało. Dlaczego osoba która była i nadal jest dla ciebie cały światem mówi, że cię nie zna? Ale dlaczego macie znać? To nie możliwe, że to twoja dziewczyna. Ona nie żyje... Nie zrobiła by ci tego. Sam nie wiedziałeś co masz o tym myśleć. Twoje mieszkanie ogarniał co raz większy mrok, a ty pogrążałeś się w nim i w swoich myślach, których nie mogłeś sensownie uporządkować. Twój stan zawieszania został brutalnie przerwany przez głośne stukanie do drzwi i uporczywy dzwonek. Nie zwracałeś na to uwagi, nie chciałeś z nikim rozmawiać, tym bardziej, że wiedziałeś kto stał za drzwiami. Jednak on nie dawał za wgraną.  
- Wrona do cholery wiem, że jesteś w mieszkaniu. Otwieraj! - niechętnie poderwałeś się z łóżka i otworzyłeś drzwi Karolowi.  
- Cześć. - mruknąłeś niezadowolony - Uprzedzam pytanie wszystko jest ok.  
- Wszystko ok? Wszystko ok?! Człowieku nie było cię na treningu! Nie odbierasz telefonu! Nawet trener do ciebie dzwonił. A ty kurwa nic! - nie sądziłeś, że Kłos aż tak się na ciebie wścieknie. Po za tym to twoja sprawa co robisz. 
- Tak wyszło. - wzruszyłeś ramionami i wróciłeś w głąb mieszkania siadając na fotelu. Odchyliłeś głowę do tyłu i przymknąłeś oczy. Przed oczami stanął ci obraz Laury, westchnąłeś cicho.  
- Nie rób sobie jaj Andrzej. Miguel się ostro wkurzył. Powiedziałem mu, że się źle poczułeś i obiecałem ci, że cie wytłumaczę. - podniosłeś wzrok na Karola zdziwiony. Masz ogromne szczęście, że spotkałeś kogoś takiego jak Karol. 
 - Dzięki. - uśmiechnąłeś się, a przynajmniej próbowałeś to zrobić. 
- Nie dziękuj. Mów co się dzieje. - oparł się o kanapę zakładając ręce na klatkę piersiową i bacznie ci się przyglądając. Czułeś się trochę jak dziecko które zrobiło coś złego i musi się tłumaczyć.  
- Laura. - wydusiłeś w końcu, zauważyłeś jak twój przyjaciel wypuszcza z siebie powietrze. 
 - A konkretniej? - dopytywał. Nie wiedziałeś czy chcesz mu mówi. Zdawałeś sobie sprawę, ze ci nie uwierzy. Weźmie cię za wariata i twoja odpowiedź mu się nie będzie podobała. Z drugiej strony tylko jemu mogłeś się zwierzyć z tego co widziałeś.   
- Widziałem ją. - stwierdziłeś wbijając wzrok w podłogę 
- Chyba już to przerabialiśmy. - mruknął zrezygnowany Kłos. Pokręciłeś głową.  
- To nie tak. Idąc na trening wpadłem na jakąś dziewczynę. I gdy podniosłem wzrok zobaczyłem Laurę. Zapytałem czy się znamy, odpowiedziała że nie i że pamięta mnie jedynie ze sklepu. Poczułem, że wszystko się wali. Nie wiem co się dzieje i co to jest za osoba. Ale ja ją widziałem. naprawdę,to była ona. Uwierz mi w końcu. - spojrzałeś na przyjaciela jednak odpowiedziała ci tylko cisza. Nagle poderwał się z miejsca i wyszedł w kierunku twojej sypialni zamykając się w niej. Zdziwiło cię jego zachowanie. Szarpnąłeś za klamkę od drzwi jednak one były zamknięte. Jedynie co udało ci się wywnioskować to to, że Kłos rozmawia z kimś przez telefon. Przyłożyłeś ucho do drzwi by cokolwiek z tego usłyszeć. Zdawałeś sobie sprawę, że nie ładnie jest  podsłuchiwać, ale strasznie zaskoczyła cię jego reakcja.
-No cześć Wiola. Słuchaj mam sprawę. Dalej pracujesz w tej poradni psychologicznej? Bo widzisz mam pewną delikatną sprawę. Mogłabyś dać mi namiary na najlepszego psychologa jakiego tam macie i mnie z nim umówić? Jak najszybciej proszę cię to ważne. Dobra dzięki, czekam na telefon. - jednym słowem cię zamurowało. Stałeś przytulony do drzwi i nie mogłeś się ruszyć po tym co usłyszałeś. Jeśli ktoś tu zwariował to chyba on nie ty. Odsunąłeś się od drzwi gdy tylko usłyszałeś, że środkowy pociąga za klamkę.
- Czy ty oszalałeś?! - krzyknąłeś zdenerwowany, a Karol spojrzał na ciebie smutno i wrócił do salonu na swoje miejsce.
- Jesteś moim przyjacielem i nie pozwolę ci zwariować. A to że spotykasz na ulicy dziewczynę, która nie żyje od trzech lat normalne nie jest. Myślałem, że to minie, że już jest dobrze. Ale teraz znowu zaczynasz wariować. Nie zostawię tak tego, czy ci się to podoba czy nie. Pójdziesz tam i porozmawiasz tym człowiekiem. - słysząc to tylko się zaśmiałeś
- Nie. Wiem co widziałem. Doceniam to, że się martwisz, ale poradzę sobie sam. - mruknąłeś i wróciłeś na swój fotel
- Sam? Właśnie widzę. Masz jakieś halucynacje. Koniec. Robię to dla twojego dobra. - powiedział twardo. A ty ? A ty miałeś tylko nadzieję, że najbliższy wolny termin będzie odległy. Wiesz ze twoja Laura była dzisiaj prawdziwa. I żaden psycholog tu nic nie da. Jednak wiesz też, że Karol jest wstanie wtajemniczyć w to cała Skre tylko po to by oni siłą zaprowadzili cie do psychologa, który rzekomo miał ci pomóc. Tylko jak obcy człowiek może pomóc ci w uporaniu się z własnymi uczuciami? Akurat w to nie wierzyłeś. 

________

Hej! Znalazłam chwilkę i dodaję wam nowość. Rozdział taki średni, ale wena mnie opuszcza.  Nie będę Was zanudzać. Następny będzie lepszy! :D
POZDRAWIAM !!!
Paulka

10 komentarzy:

  1. Jestem! Ja ide nadrabiać bo jak Andrzej to zostaje. Obiecuje że nstępny już skomentuje konstruktywnie!
    Tym czasem w imieniu swoim i Em zapraszam na drugi rozdział.
    http://idealna-niedoskonalosc.blogspot.com/2015/05/ii-dla-ciebie-zawsze.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy Zuza to może jakaś zaginiona siostra bliźniaczka Laury? Czy tylko zbieg okoliczności, że są aż tak podobne? czekam na następne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. razem z Em zapraszamy na 3 rozdział!
    http://idealna-niedoskonalosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku biedny Wronka, mam łzy w oczach :(
    genialnie piszesz, zakochałam się już w tym opowiadaniu :)
    czekam niecierpliwie na kolejny rozdział i mam nadzieję, że niebawem wszystko się wyjaśni
    zapraszam też na Andrzeja do mnie :)
    http://just-love-nothing-else-matters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zaciekawiona ;) Nawet mi sie podoba pisanie z dwóch perspektyw co w moim przypadku jest rzadkością ;)
    Zapraszam do siebie na Włodarczyka
    urodzeni-po-to-by-byc-razem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny Andrzej. Naprawdę tak strasznie mi go szkoda. Dlaczego on musi tak cierpieć? Po części jestem w stanie zrozumieć Karola. Martwi się o niego. To wszystko może wydawać mu się zbyt dziwne. Ciekawa jestem co będzie jak on sam ją zobaczy. Rany, gdyby Wojtek skojarzył... Wtedy nikt Wronki nie wysyłałoy lekarza. Co ten człowiek Ci zrobił, ze tak strasznie go męczysz?
    A ona? Co ona ma powiedzieć? Widzi typa, który patrzy na nią z tak wielką nadzieją w oczach, która umiera gdy mówi, że kojarzy go tylko ze sklepu. Ale coś ją tknęło skoro jednak odwołała spotkanie.
    Dlaczego zawsze jak czytam tu rozdziały to mam łzy w oczach? Luśka zawsze będzie moim ulubionym opowiadaniem ale to będzie zdecydowanie drugim. Jeśli nie na równi z tamtym.
    Wiesz, ze tu ma być happy end? Wiesz. Nie przyjmuję innej wersji wydarzeń.
    Pozdrawiam i czekam na kolejny. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Daje Ci pełne prawo, żeby mi porządnie ale to naprawdę porządnie przyłożyć za to że dopiero teraz komentuję.
    Tak mi szkoda Andrzeja, że aż mam go ochotę przytulić i pocieszyć.
    To, że Zuza jest kropka w kropkę podobna do Laury przywołuje na myśl różne teorie, nawet z zaginioną bliźniaczką ale podobno każdy z nas gdzieś ma swojego sobowtóra. Ogólnie podoba mi się i będę tu w miarę możliwości regularnie zaglądać :)
    p.s. zapraszam do siebie na 17 rozdział http://historia-pisana-szeptem.blogspot.com/2015/05/rozdzia-17.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli masz ochotę, to informuje że pojawił się 4 rozdział!

    http://idealna-niedoskonalosc.blogspot.com/2015/06/iv-jak-przestaniesz-miec-ochote-to-daj.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda mi Andrzeja, ale rozumiem Karola. W końcu są przyjaciółmi, jasne że nie chce zrobić z Wrony wariata, a tylko mu pomóc, jednak wiedząc, że Andrzej wcale nie ma halucynacji jest mi go naprawdę żal, że nikt go nie rozumie. Mam nadzieję, że może w końcu spotka Zuzę z Karolem i mu udowodni, że istnieje dziewczyna identyczna jak Laura. Liczę jeszcze na Wojtka, może ten wstawi sie za Wronką.

    OdpowiedzUsuń